Można powiedzieć, że jubilat został podstępem zwabiony do teatru. Pretekstem była 21. rocznica spektaklu "Tamara". Zanim na scenę wkroczył niczego nieświadomy bohater wieczoru, zebrani goście, wśród których znaleźli się m.in.: Andrzej Wajda, Filip Bajon, Janusz Gajos, Jolanta Kwaśniewska, Małgorzata Potocka, Hanna Śleszyńska, zobaczyli archiwalną relację z premiery przedstawienia.

"Nie spodziewałem się takiej formy tej uroczystości, zostałem grzecznie poproszony o pojawienie się w Teatrze Studio o określonej godzinie. To jest mój dom, choć ostatnio bywam tu rzadziej. Sądziłem, że grupa kolegów spotka się ze mną na kieliszku szampana. Tymczasem powitał mnie kwiat polskiej kultury. Jestem wzruszony i wdzięczny" - powiedział tuż po zakończeniu oficjalnych uroczystości Waldemar Dąbrowski.

Podczas licznych przemówień nie zabrakło podziękowań i słów uznania dla działalności Waldemara Dąbrowskiego. Choć wiele miejsca poświęcono teatrowi, reżyser Filip Bajon zwrócił uwagę na wkład jubilata w polską kinematografię.

"Z mojego punktu widzenia jego największym osiągnięciem jest to, co zrobił dla polskiej kinematografii. Jako minister kultury przeprowadził ustawę o kinematografii, która zmieniła system finansowania filmów, to jest największa rzecz, jaką mógł zrobić dla polskiego filmu" - powiedział w rozmowie z PAP Life Filip Bajon.

Również Janusz Gajos nie szczędził słów uznania dla Dąbrowskiego, z żalem stwierdzając, że zbyt późno się poznali. Zapytany o rolę i dokonania Waldemara Dąbrowskiego odpowiada krótko: "To jest pytanie na książkę", podkreślając pasję dla pracy i sympatię do ludzi jubilata.

Sam Dąbrowski skromnie mówi o swoich sukcesach, zaznaczając, że na sukces składała się praca wielu ludzi.

"Mam poczucie spełnienia. Te projekty, instytucje, programy, w które się angażowałem zawsze były jakąś przestrzenią, w której byli wspaniali ludzie różnych talentów. Za nami jest cały szereg przedsięwzięć w latach 80., 90., a także teraz. Traktuję to, jako przywilej od losu, że mogłem się znaleźć u boku tych wybitnych ludzi, którzy uznawali moje projekty za godne zainteresowania. Ważna była również reakcja publiczności na te przedsięwzięcia, które organizowałem, to była dla mnie podstawowa miara sukcesu" - podsumowuje.

Nie bez przyczyny to "Tamara" zwabiła Waldemara Dąbrowskiego. Zanim spektakl został zaprezentowany, Teatr Studio już odnosił pasmo sukcesów. Jednak to właśnie o "Tamarze" mówiło się w kontekście innowacji i dużego wydarzenia na scenie teatralnej. Producent tego przedstawienia z wielkim sentymentem wspomina prace nad tym projektem.

"Tamara" była czymś wyjątkowym. To było sensacyjne przedstawienie, na które nie sposób było dostać biletów, które były bardzo drogie. Podczas spektaklu serwowano elegancki obiad, desery, szampany. To dzięki temu spektaklowi Polacy zorientowali się, że nasza rodaczka, malarka Tamara Łempicka odniosła niewiarygodny sukces i tworzyła wspaniałe dzieła, które w kraju były nieznane w latach 80. Spektakl spełnił swoją rolę, jeśli chodzi o przyswojenie dzieła i osoby malarki" - podkreśla Dąbrowski.

Choć dziś artyści zaangażowani w projekt przytaczają wiele anegdot na temat "Tamary", realizacja tego spektaklu do łatwych nie należała. Był to pierwszy spektakl komercyjny, podczas którego akcja rozgrywała się symultanicznie na 9 scenach. Doskonały mariaż sztuki i biznesu sfinansowany po raz pierwszy przez zewnętrzne pieniądze - komentowano to wydarzenie artystyczne.

"Żywię ogromny sentyment do tego spektaklu. To był strasznie skomplikowany projekt, począwszy od prac autorskich. W latach 80. nie mieliśmy wyobraźni na temat kwoty rzędu 250 tys. dolarów, którą trzeba było zapłacić za prawa autorskie. Mi się ten spektakl udało dostać za darmo. Potem były problemy z obsadą, bo jedna aktorka musiała świetnie grać na fortepianie na poziomie koncertowym inna musiała tańczyć balet. To wszystko było zawarte w kontrakcie. Nowojorscy producenci tego spektaklu stawiali bardzo konkretne wymaganie, które ja musiałem spełnić, tym bardziej, że otrzymałem prawa autorskie do 'Tamary' za darmo" - wspomina.

Waldemar Dąbrowski, dyrektor naczelny Teatru Wielkiego - Opery Narodowej jest absolwentem Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej; stypendystą The British Council, Goethe Institut oraz Departamentu Stanu USA. Ukończył również Executive Programme for Leaders in Development na Harvard University. W latach 2002-2005 pełnił funkcję ministra kultury.