Klaudiusz Sytek pierwszą swoją firmę założył w 1994 r. Była to hurtownia kosmetyków i chemii gospodarczej w rodzinnym Gnieźnie. Biznes ten prowadził aż do 1999 r. Tamte doświadczenia mają duży wpływ na decyzje podejmowane dziś przez właściciela Ketys Investments – firmy działającej na zasadzie funduszu private equity.

Hurtownię prowadziłem sam, dbałem o zaopatrzenie, zatrudniałem ludzi, kontrolowałem pracowników itd. Takie doświadczenia przydają się w ocenie zaangażowania właściciela we własny biznes, co zwiększa prawdopodobieństwo, że on się powiedzie – mówi Sytek.

W ten sposób szef Ketys Investments poszukuje atrakcyjnych spółek na początkowym etapie działalności, w które warto zainwestować. Decydującą przesłanką oceny perspektyw przedsięwzięcia jest podejście do biznesu jego właściciela.

Zarządzanie biznesem Sytek pozostawia dotychczasowym właścicielom, a sam wchodzi do rady nadzorczej. Dąży do szybkiego wprowadzenia przedsiębiorstwa na giełdę, skąd chce pozyskiwać środki na dalszą ekspansję tych firm. Jak sam mówi, taka działalność pozwala czerpać dochody o wiele wyższe od tych proponowanych przez banki na lokatach. A początkowa inwestycja wcale nie musi być duża. Startując z Ketys Investments, Sytek wraz z rodziną zainwestował kilkaset tysięcy złotych.

Do tej pory Ketys Investments udało się wprowadzić na NewConnect jedną spółkę – BM Medical, która zajmuje się dystrybucją w naszym kraju m.in. nowoczesnych urządzeń do iniekcji insuliny. W piątek dołącza do niej Montu, która będzie pierwszą wywiadownią gospodarczą, notowaną na warszawskiej giełdzie.

Chociaż o wzrost kursu walorów może być trudno w pierwszym dniu notowań ze względu na pesymizm na rynkach finansowych, o debiucie Montu można powiedzieć, że to sukces choćby z tego względu, że prywatna emisja akcji w ogóle się udała. A szczególne powody do świętowania będzie mieć oczywiście Klaudiusz Sytek, którego można uznać za ojca chrzestnego Montu. Obecnie Ketys Investments ma ponad 42 proc. akcji Montu. – Liczę, że dzięki debiutowi na giełdzie spółka stanie się bardziej rozpoznawalna – mówi nam Klaudiusz Sytek.

Dlaczego zdecydował się zainwestować w wywiadownię gospodarczą, działającą na płytkim rynku i opanowanym w większości przez zagranicznych mocnych graczy? – Uważam, że zapobieganie problemom i sprawdzenie kontrahenta jest o wiele tańszym rozwiązaniem niż ściągnięcie płatności za zaległe faktury, gdy kontrahent ten okaże się niewypłacalny – mówi Sytek. I wierzy, że takie rozumowanie stanie się coraz częściej wyznawane przez zarządzających polskimi firmami, a Montu będzie w stanie zaoferować konkurencyjne usługi. Także dlatego, że w projekt wywiadowni Sytek zaangażowany jest w pewnym sensie uczuciowo.

Jak wiadomo, od wywiadowni gospodarczej jest całkiem blisko do wywiadu wojskowego. A Sytek to pasjonat militariów, który w swojej karierze otarł się o jednostki specjalne i służby wywiadowcze.

Wkrótce w portfelu Ketys Investments znajdą się kolejne firmy. Sytek uważa, że w niedalekiej przyszłości zapanuje w Polsce moda na bezpieczeństwo. – Tak jak dziś nasi rodacy dbają o zdrowie, wykonując często badania kontrolne, zdrowo się odżywiając i uprawiając sport, wkrótce będą częściej korzystać z monitoringu czy prywatnych agentów ochrony – uważa Sytek.

Dlatego w grupie Ketys Investments ma się znaleźć agencja ochrony dla VIP-ów oraz spółka zajmująca się transportem gotówki. Firmy te mają zarobić na wybuchu prognozowanej przez Sytka mody na bezpieczeństwo.