O zarejestrowaniu komitetu poinformowała w czwartek PAP Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Informację tę potwierdziła PAP Kancelaria Sejmu. Aby złożyć projekt w Sejmie, trzeba zebrać 100 tys. podpisów.

Obywatelski projekt Ustawy o świadomym rodzicielstwie oraz innych prawach reprodukcyjnych przewiduje, że kobieta miałaby prawo do aborcji podczas pierwszych 12 tygodni ciąży. Do jej przeprowadzenia potrzebna byłaby pisemna zgoda kobiety. Aborcja miałaby zostać wykonana w ciągu 72 godzin.

Po upływie 12 tygodni aborcja byłaby dopuszczalna tylko w trzech przypadkach: gdy ciąża jest następstwem czynu zabronionego (do 18. tygodnia ciąży), stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety oraz gdy występuje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu (do 24. tygodnia ciąży).

Placówki zdrowia, które mają podpisany kontrakt z NFZ, nie miałyby prawa (zasłaniając się np. tzw. klauzulą sumienia) odmówić kobietom przeprowadzenia legalnego zabiegu przerwania ciąży. NFZ miałby dysponować listą lekarzy, którzy korzystają z tzw. klauzuli sumienia i odmawiają przeprowadzenia aborcji. Gdyby wszyscy lekarze w danym zakładzie opieki zdrowotnej odmawiali przeprowadzenia zabiegów przerywania ciąży, świadczeniodawca musiałby podpisać umowę z podwykonawcą.

Refundowane miałyby być nie tylko zabiegi aborcji, ale też środki antykoncepcyjne i zapłodnienie in vitro. Każda kobieta w ciąży miałaby zagwarantowany dostęp do bezpłatnych badań prenatalnych. Szkoły byłyby zobowiązane do udzielenia uczennicy w ciąży urlopu oraz pomocy niezbędnej do ukończenia przez nią edukacji, tak, by w miarę możliwości nie powodować opóźnień w zaliczaniu przedmiotów.

Projekt wprowadza do szkół "wiedzę o seksualności człowieka" - przynajmniej jedną godzinę tego przedmiotu tygodniowo od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Przedmiot miałby być dostosowany do wieku, zdolności poznawczych oraz potrzeb uczniów.

Według projektu świadome rodzicielstwo to "swobodne decydowanie o posiadaniu dzieci, ich liczbie oraz planowaniu ich narodzin w wybranych przez rodziców odstępach czasu z uwzględnieniem procedur medycznie wspomaganej prokreacji".

Jak uzasadniają autorzy projektu, obowiązująca ustawa nie tylko nie zlikwidowała zjawiska przerywania ciąży, ale przyczyniła się do rozwoju podziemia aborcyjnego w Polsce. Podają, że choć oficjalne statystyki mówią o kilkuset zabiegach rocznie, to według danych organizacji pozarządowych przeprowadza się ich od 80 tys. do 190 tys.

Pod koniec sierpnia Sejm odrzucił dwa projekty dotyczące aborcji: obywatelski - całkowicie zakazujący aborcji i poselski - zgłoszony przez posła SLD Marka Balickiego, który prawo aborcyjne liberalizował.

W myśl obecnie obowiązujących (od 1993 r.) przepisów, aborcji można dokonać, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy np. ciąża jest wynikiem gwałtu.

Według Ministerstwa Zdrowia, które co roku przedstawia sprawozdanie z realizacji ustawy, w 2009 r. zarejestrowano 538 aborcji: 510 z powodu upośledzenia lub nieuleczalnej choroby płodu, 27 w związku z zagrożeniem życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, jedną ze względu na to, że ciąża była wynikiem czynu zabronionego.