Marta Kawczyńska: Warto pani zdaniem takie dni celebrować?

Agata Loewe, seksuolog: Uważam, że każdy taki dzień, czy to Dzień Kobiet, czy Chłopaka, czy nawet Dzień Orgazmu albo uważane za bardzo komercyjne Walentynki, przypominają nam o fajnych, pozytywnych rzeczach i nie ma potrzeby jakoś bardzo się na nie zżymać i być ich przeciwnikiem. Myślę sobie, że takie dni jak chociażby Dzień Pocałunku sprawiają, że z większą uwagą przyglądamy się tak bardzo dla niektórych naturalnej czynności. Kiedy jesteśmy zdrowi, nic nam nie doskwiera albo mamy obok siebie kogoś, kogo kochamy i kogo możemy codziennie pocałować, czy dać mu buziaka, nie zauważamy jak ważnym jest dla nas gestem. Kiedy tej osoby zabraknie, bo odejdzie na zawsze, wtedy często doskwiera nam samotność i to czego brakuje nam najbardziej, to właśnie pocałunki. Wtedy tak bardzo chcielibyśmy się jeszcze raz przytulić do tej osoby, poczuć jej zapach, czy chociażby smak jej ust. Życie jest krótkim darem, więc warto celebrować takie czułości, jak całowanie.

Jak postrzegamy tę czynność?

Są osoby, dla których to rodzaj rozgrzewki przed dalszym etapem intymnej bliskości, dla innych już seksem samym w sobie, czymś, co jest namiętne, podtrzymuje więź, ale też może dawać orgazm.

Spotkała pani w swojej pracy osoby, które od pocałunku zaczynają i na nim kończą?

Owszem. Jest taki procent osób, które seksu z penetracją nie uprawiają i wystarcza im właśnie samo całowanie. Ludzie są różni, mają różne potrzeby, preferencje. Dla jednych pocałunek sam w sobie będzie seksem albo też będzie tym, co niezbędne w akcie miłosnym, a dla kogoś tę samą rolę spełni klaps. Myślę sobie, że dla większości z nas całowanie się jest jednak elementem, który współistnieje z innymi, czyli dotykiem, pieszczeniem. Nie rozbierałabym seksu na części pierwsze, bo wydaje mi się, że każdy ruch, gest, słowo, czy właśnie pocałunek, po prostu ze sobą współistnieją.

A co nam daje całowanie?

Przede wszystkim aktywizuje te części w mózgu, które są odpowiedzialne za przyjemności. Serotonina, oksytocyna i inne hormony wytwarzane w ten sposób dają nam poczucie błogości, satysfakcji, ekstazy. Jest, więc prawdą, że pocałunek niweluje stres, daje nam poczucie bezpieczeństwa, poprawia nasz układ krążenia, obniża cholesterol a nawet odchudza, bo jak twierdzą naukowcy, przy pocałunku „z języczkiem” angażujemy podobno aż 34 mięśnie języka.

Jednym słowem całowanie jest zdrowe?

To zbyt duże uproszczenie, bo wszystko zależy od tego, kto, jak i w jakich okolicznościach nas całuje. Pocałunek pocałunkowi, jak wszystko zresztą, jest nierówny. Można kogoś cmoknąć przyjacielsko i to będzie miłe, ale można też pocałować w ucho wkładając w nie język, obślinić, czy dotykając naszej skóry, wydać dźwięk podobny do puszczania bąka. Takie psikusy nie zawsze mogą nas rozśmieszyć albo sprawić nam przyjemność.

To jak my Polacy całujemy?

Myślę, że jak wszystkie inne nacje. Różnica polega jedynie na przyjętych u nas tradycjach kulturowych. W Polsce na przykład, na powitanie całujemy w jeden policzek, ale jeśli znamy kogoś bliżej, to całujemy w te policzki trzy razy. We Francji na powitanie daje się dwa pocałunki i witają się w ten sposób zarówno kobiety, jak i mężczyźni bez względu na orientację seksualną. U nas w niektórych kręgach takie powitanie dwóch panów, mogłoby z pewnością niektórych zaszokować.

Jakie mamy rodzaje pocałunków?

Poza tymi namiętnymi, wyrażającymi uczucie albo pożądanie, mamy pocałunki ojcowskie, czyli w czoło, czy pocałunek „na Eskimosa”, czyli pocieranie nosem o nos. Taki sposób czułości zazwyczaj praktykują rodzice ze swoimi małymi dziećmi. „Anielski Pocałunek” to z kolei pocałunek w zamknięte powieki, praktykowany podczas porannego pożegnania, czy przywitania. Świadczy on o dużej zażyłości. Jest też pocałunek francuski, który nie jest równoznaczny z seksem oralnym. Polega on na włożeniu języka bardzo głęboko w gardło partnera lub partnerki.

Czy na warsztatach dotyczących seksu, które pani prowadzi, uczestnicy pytają, jak całować, jakie techniki stosować?

Nie spotkałam się jeszcze z takimi pytaniami i takim zapotrzebowaniem na tematykę kursu i myślę, że kłopot w zorganizowaniu takich warsztatów polegałby na tym, że trudno byłoby znaleźć modeli, którzy pozwoliliby na sobie praktykować tę czynność (śmiech). Zdarza się natomiast, że pary, które spotykam na kursach, zwierzają się, że kiedyś nie mogli się od siebie odkleić, a po kilku, czy kilkunastu latach przestali się całować. Zapominają o tym, co daje pocałunek. Są, do czego sami dochodzą, trochę leniwi w tej kwestii. Drugim trendem jest to, że przestają się całować, dotykać, bo traktują te gesty równoznacznie z zaproszeniem do seksu. Wytwarzają między sobą taką barierę i komunikują w ten sposób, że nie chcą zbliżenia.

Podobno najbardziej pamięta się ten pierwszy pocałunek.

Jest to pewien rodzaj kulturowej inicjacji, rytuał przejścia, jak zresztą inne „pierwsze razy”. Uważałabym z tym zapamiętywaniem pierwszego pocałunku, bo jedni go pamiętają, inni nie, dla jednych on będzie naprawdę ekstazą, a dla innych koszmarem, o którym szybko chcieliby zapomnieć. Jest niestety dużo presji wokół tego pierwszego pocałunku. Sama pamiętam zabawną anegdotę ze swojego liceum, kiedy to mieliśmy wymianę zagraniczną z Niemcami. Dziewczyny, które przyjechały do Polski, całowały się z chłopakami z naszej klasy. Jednej z nich powiedziałyśmy, że będzie się do końca życia całowała w taki sam sposób, jak chłopak, z którym to robiła po raz pierwszy. A on jej relacji całował, jak odkurzacz. To był rodzaj nastoletniej opresji, który zresztą ma miejsce do dziś. Kolejne pokolenia ćwiczą całowanie na ręce, z lusterkiem, czy z osobami tej samej płci.

A co z całowaniem w rękę?

Wszystko rzecz jasna zależy od konwencji międzyludzkiej. Przy każdej tego rodzaju aktywności warto użyć swojego zmysłu wzroku i zobaczyć, czy po drugiej stronie jest otwartość na tego typu praktyki. Niektórzy traktują to jako zwyczaj patriarchalny, który wskazuje na fałszywą uniżoność, szarmanckość, która paradoksalnie przypomina o regułach gry. A w nich kobieta jest obiektem podziwu, do całowania, ale nie występuje na równi z całującym, nie jest partnerką do dyskusji.

To, co zrobić, jak się nie chce być całowaną?

Zabrać rękę i tak zakomunikować swój sprzeciw albo kiwnąć przecząco głową. Warto pamiętać, że w Stanach Zjednoczonych za niechciany dotyk można kogoś pozwać. Tam w polityce, czy biznesie nie ma całowania po rękach. Całujmy się i dajmy się całować na swoich zasadach. Tak jak chcemy i z kim chcemy.