Plagą są niewielkie śmieci po parach, które przyjeżdżają na łono natury w konkretnym celu. Najczęściej zostawiają po sobie reklamówkę z butelką po piwie, opakowania po chrupkach, mnóstwo ubrudzonych chusteczek higienicznych oraz zużyte prezerwatywy i opakowania po nich - mówi strażnik leśny Nadleśnictwa Dojlidy dla wspolczesna.pl.

Kto najczęściej wybiera się na takie wycieczki? Zdaniem leśników głównymi sprawcami wykroczeń na terenie lasów są starsi, zamożni mężczyźni w towarzystwie młodszych kobiet. Według straży leśnej mężczyźni często nie mają oporów by powiedzieć po co konkretnie przyjechali... Wysokość kary leśnicy wymierzają wg grubości portfela, a ten oceniają przez pryzmat klasy auta.

Shutterstock

Jeśli złapiemy pana, którego stać na samochód za kilkaset tysięcy złotych, to nie jesteśmy pobłażliwi. Ktoś kto urządzi sobie w lesie wysypisko może zapłacić nawet 5 tys. zł grzywny - podsumowuje strażnik.

System monitorujący lasy robi zdjęcia wysokiej jakości, na których dokładnie widać twarze i szczegóły ubioru. Z wyegzekwowaniem kary nie ma większych problemów: za samo wjechanie do lasu zapłacimy 500 zł, kolejne 500 za zaśmiecanie. Seks w lesie może kosztować nawet 1000 zł. Taniej byłoby zaprosić dziewczynę do luksusowego hotelu...