Już jako młody skydiver chciał skakać z bardzo dużych wysokości.

Jak sam wspomina, projektowi skoku ze stratosfery poświęcił wiele lat. Zostałem przeszkolony, przeszedłem wiele skoków próbnych z różnych wysokości. To nie było szaleństwo.

Zapytany o śmiertelny korkociąg i strach w trakcie skoku odpowiedział: Początkowo nie kontrolujesz swojego lotu. Miałem ok. 50 sekund żeby przerwać korkociąg. Nigdy nie myślałem o naciśnięciu przycisku awaryjnego. Wiedziałem, że jeśli go nacisnę to koniec.

Baumgartner był świadomy, że skoku nie udałoby się powtórzyć. Ekipa nie posiadała zapasowego balonu, a kolejna podobna operacja mogłaby mieć miejsce dopiero w 2013 roku.

Czy zatem bicie rekordu było ważniejsze od życia? Felix stanowczo zaprzeczył. Wiedziałem że przeżyję nie naciskając przycisku awaryjnego, wiedziałem, że system uruchomi się i tak.

Skoczył, pobił rekordy, przekroczył barierę dźwięku, jednak nie był tego świadomy. Nie odczuł uderzenia, o którym go informowano przed skokiem, nie słyszał charakterystycznego "grzmotu".

Skoczek przyznaje, że jednym z dominujących problemów w trakcie przygotowań była jego klaustrofobia. Trudno było mi przebywać w kombinezonie dłużej niż godzinę - mówi. Problem był tym większy, że w trakcie prób musiał w nim spędzić nawet 6 godzin dziennie.

Eksperci pomogli mu przełamać strach.

Mieliśmy specjalne szkolenie, bardzo dużo czasu trenowaliśmy w tym kombinezonie i staraliśmy się zmienić moje nastawienie. Udało się - mówi skoczek w wywiadzie.

Mimo, że Felix ma duże doświadczenie związane z fotografią lotniczą podkreśla: Nie byłem reżyserem tego spektaklu, lecz sportowcem.