Szwedzcy naukowcy, poszukujący na dnie Bałtyku wraków z okresu I i II wojny światowej, natrafili w sierpniu 2011 roku na bardzo dziwne konstrukcje, pochodzenia których nie potrafili wyjaśnić. Według pierwszych relacji badaczy, miały to być fragmenty latającego spodka. Naukowcy z Ocean X nie wykryli promieniowania, natomiast zauważyli, że używane przez nich urządzenia elektryczne odmawiają posłuszeństwa w pobliżu kręgów.  

   

http://youtu.be/uOQMFQBfh_8

   

Odkrycie dziwnych struktur przez szwedzkich poszukiwaczy spotkało się z żywą reakcją ze strony mediów. Według jednej z wielu hipotez obiekty z odmętów Bałtyku miały być dziełem pozaziemskich cywilizacji

Kiedy w sprawie pojawiły się nowe fakty, poszukiwacze w oparciu o opinie ekspertów przedstawili zupełnie zaskakujące, nowe wyjaśnienie. Według nich obiekt nie jest dziełem kosmitów... a nazistów. Sekretna konstrukcja miał służyć jako broń przeciwko wrogim okrętom w okresie II wojny światowej.

Anders Autellus, były szwedzki oficer marynarki, który służył w wojsku podczas II wojny światowej, zasugerował, że Niemcy mogli umieścić tę strukturę na dnie Bałtyku, a potem wykorzystywać ją jako broń skierowaną przeciwko okrętom marynarki wojennej wroga. Wskazywać ma na to kształt podwodnego obiektu oraz materiały, z jakich został wykonany - podaje portal niewiarygodne.pl.

Tajemnicza (wystająca na 3 metry ponad dno) konstrukcja o średnicy 60 metrów, zbudowana została ze stali i betonu. Jej powierzchnię pokrywa specjalna siatka, która według ekspertów miała służyć do zakłócania pracy radarów.

Broń umieszczono w przestrzeni często przemierzanej przez brytyjskie i rosyjskie okręty podwodne i prawdopodobnie to te jednostki miała zwalczać. Gdyby ta hipoteza znalazła naukowe potwierdzenie, mielibyśmy do czynienia z jednym z najważniejszych odkryć historycznych ostatnich lat. Według członka grupy ekspedycyjnej Ocean X jesteśmy o krok od rozwiązania zagadki.