W Stanach Zjednoczonych od tygodnia trwają ćwiczenia „Constant Vigilance”, które do złudzenia przypominają okres zimnej wojny.

W ramach treningu alarmowego reagowania, z bazy lotnictwa strategicznego masowo wysłano w powietrze bombowce B-52. Maszyny wykonały trwający 20 godzin lot nad Europę, po czym wróciły do bazy w USA. Podczas lotu bombowce kilkakrotnie tankowały z latających cystern.

Ćwiczenia startu alarmowego polegają na wysyłaniu bombowców w powietrze w minimalnych odstępach (MITO - Minimum Interval Take Off). Trening ten był bardzo popularny w czasach zimnej wojny, a widok przygotowujących się do startu maszyn sprawił, że ćwiczenia nazwano „marszem słoni”. Istotą ćwiczeń jest wysłanie w powietrze wszystkich bombowców, zanim baza zostanie zaatakowana przez wroga.

http://youtu.be/wJ7niLYSVFo

W ubiegłym tygodniu w powietrze w mniej niż pół godziny od ogłoszenia alarmu wzbiło się 17 B-52H. Aby uzyskać taki wynik mechanicy muszą się uwijać jak w ukropie i uruchamiać silniki awaryjnie przy pomocy specjalnych małych ładunków wybuchowych. Dwa pierwsze uruchomione w ten sposób silniki umożliwiają uruchomienie wszystkich sześciu pozostałych już w trakcie kołowania do startu – podaje tvn24.pl.

Bombowce B-52, mimo że zaprojektowane w latach 50-tych, wciąż stanowią najliczniejszą grupę ciężkich bombowców USAF. Obecnie wykorzystywane są głownie do bombardowania z użyciem precyzyjnej broni konwencjonalnej.