Dotychczas armia miała problem z tworzeniem autonomicznych pojazdów podwodnych. O ile na powierzchni lub w powietrzu nie ma z tym większych problemów, o tyle sprawa pogarsza się znacznie nawet w płytkiej wodzie. Próbowano już kilku technologii pozwalających na korzystanie z promieni słonecznych rozproszonych w wodzie, jednak żadna nie przynosiła zadowalających efektów – podaje gadzetomania.pl.

Problem zasilania jednostek podwodnych mogą rozwiązać ogniwa słoneczne. Pierwsze testy wykazały, że na tego typu technologię można liczyć jedynie w płytkich wodach przybrzeżnych. Maksymalna głębokość na której koncepcja naukowców zdawała egzamin to 9,1 m.

Okręty takie jak U.S.S. Mississippi raczej nieprędko będą operować dzięki zasobom odnawialnym. Podobnie cywilne jednostki pozwalające na przemierzanie głębin szybko nie doczekają się wbudowanych ogniw fotowoltaicznych. Prędzej trafią do autonomicznych pojazdów w rodzaju projektu OpenROV - informuje gadzetomania.pl.

Jedno pytanie pozostaje jednak nadal otwarte. Po co marynarce jednostki pływające jedynie w płytkich wodach przybrzeżnych?