Zapachowa broń (malodorant) należy do "humanitarnych", niezabijających broni (non-lethal weapon). Silny zapach ścieków połączony z odorem gnijącego mięsa wywołuje mdłości i zmusza do ucieczki. Jednak stosowania środków chemicznych na wojnie zakazuje międzynarodowa Chemical Weapons Convention (CWC). Zakazuje zresztą również takich środków, jak gaz łzawiący, stosowany przez policję - można go używać tylko do pokojowego rozpraszania demonstracji – informuje Onet.pl.

Amerykanie zabraniają wykorzystywania środków chemicznych wpływających na nerw trójdzielny. Według Amerykańskiego Departamentu Obrony malodoranty wykorzystywane we właściwych stężeniach nie oddziałują na nerw trójdzielny. Powinny być zatem dopuszczone do użytku.

Przykry zapach nie jest w prawdzie niebezpieczny dla życia człowieka, jednak oddziałuje na ciało migdałowate powodując strach potencjalnego przeciwnika oraz wzbudzając w nim chęć ucieczki.

W „śmierdzącym arsenale” Amerykanów znajdują się już granaty ręczne oraz przystosowane do wystrzeliwania z granatników.