Według badań przeprowadzonych przez Opera North, przeciętny człowiek zakochuje się cztery razy w życiu. I choć nie brakuje wrażliwców, których strzała Amora trafia przynajmniej raz na kwartał, to ponad 4 na 10 osób przyznaje, że prawdziwą, wielką miłość przeżyli tylko raz. Tyle samo badanych deklaruje, że weszli w kolejne poważne i szczęśliwe związki, a mimo to, nadal ubolewali nad utraconą, pierwszą miłością.

Wyniki badań sugerują także, że większość z nas postanawia się ustatkować w wieku 27 lat. Po raz kolejny okazuje się, że miłosny debiut jest najsilniejszy, bo w 33 procentach decydujemy się spędzić resztę życia właśnie z pierwszym poważnym partnerem.

Wydaje się natomiast, że wiek dwudziestu i dwudziestu kilku lat jest najlepszym czasem na odnalezienie drugiej połowy. Jak informuje Opera North, 8 na 10 osób traci głowę dla wybranka serca właśnie w tym wieku, kiedy są jeszcze bardziej otwarci i nieobciążeni bagażem złych doświadczeń. Z kolei po 30. zakochują się 4 na 10 osób, a po 40. miłość znajduje tylko jedna trzecia.

Im jesteśmy starsi, tym trudniej jest nam zaufać drugiej osobie, boimy się porażki, odrzucenia oraz powielenia błędów z wcześniejszych związków. Z czasem wydaje się być również coraz mniej okazji do tego, by poznać kogoś nowego, spoza kręgu najbliższych znajomych. Jest to także przyczyną tego, że lokujemy nasze uczucia w nieodpowiednich osobach np. w przyjacielu lub koledze z pracy. Przyznało się do tego 41 osób z 200 badanych.

Pomimo świadomości konsekwencji "zakazanych" związków i mimo że głos rozsądku ostrzega nas przed niepowodzeniem, mamy tendencję do angażowania się w związki bez przyszłości. Statystyki mówią same za siebie, bo aż 77 procent ludzi uważa, że nie mamy wpływu na to, w kim się zakochujemy i oddaje swoje serce w ręce losu.