PAP Life: - Jest pan romantykiem?

Prof. Zbigniew Lew-Starowicz: - Mówią, że jestem, podobnie jak mój ojciec, ale o to mnie nikt nie podejrzewa.

 
>>> Jegostrona.pl na Facebooku – polub i bądź na bieżąco >>>
 

PAP Life: - Czyli główny zarzut, jaki kobiety kierują wobec mężczyzn - brak romantyzmu - pana nie dotyczy?

Z.L-S.: - Na szczęście, ale przecież nie każdy musi być romantykiem... Pragnę jednak zwrócić uwagę na drugą stronę tego medalu: mężczyźni nie ujawniają swojego romantyzmu, żeby nie dostać przysłowiowego "kopa" od kobiety. Mężczyźni ponad wszystko boją się ośmieszenia.

PAP Life: - Czy to nie rodzi pewnego paradoksu?

Z.L-S.: - To prawda, wiele kobiet marzy o miłości romantycznej, ale nie wszystkie. Są kobiety, które kpią z romantyków. Proszę pamiętać, że kobiety są różne. Jeżeli mężczyzna romantyczny spotyka się z kobietą romantyczną, to mamy związek idealny, ale są kobiety pragmatyczne do bólu. Wtedy mężczyzna romantyczny może wystawić się na śmieszność, upokorzenie. Dlatego nikt z tym romantyzmem się nie wychyla. No chyba, że jest to mężczyzna znany, jako autor poezji, malarz, krótko mówiąc artystyczna dusza. Wiadomo, że jest to romantyk, który przyciąga kobiety nim zainteresowane.

PAP Life: - Mówi się, że to kobiety są skomplikowane. Po lekturze książki "Lew-Starowicz o mężczyźnie" mam dokładnie odwrotne wrażenie. Z czego to wynika?

Z.L-S.: - Wciąż obracamy się wśród mitów, że kobiety są bardziej uczuciowe, a mężczyźni tych uczuć są w ogóle pozbawieni, że myślą tylko o jednym, że są bardziej czytelni, prości.

PAP Life: - Czy te stereotypy obowiązują również w sypialni?

Z.L-S.: - Oczywiście, przecież nie raz mówimy, że jeśli kobieta idzie do łóżka z mężczyzną, to tylko, kiedy jest zakochana. Z kolei mężczyźni z łatwością oddzielają te dwie sfery. Zresztą, kobiety same chętnie to przekonanie podtrzymują. Rzadko u siebie w gabniecie słyszę wyznanie z ust kobiety: tak, zdarzyło się, chciałam iść z nim do łóżka. Myślę, że pewne uproszczenia, jakie niosą stereotypy, ułatwiają życie codzienne.

PAP Life: - Kto ma większą łatwość usprawiedliwiania zdrady?

Z.L-S.: - W tej kwestii obie płcie znajdują całą masę usprawiedliwień. Zarówno panie, jak i panowie potrafią uruchomić mechanizmy obronne, potrafią wyłożyć całą teorię, która uzasadnia zdradę, nawet wskazuje na to, że była ona konieczna.

PAP Life: - Czy w przypadku zemsty jest podobnie?

Z.L-S.: - Tu mamy do czynienia z innymi mechanizmami. Mężczyzna zdradzony oczywiście jest zły, przeżywa to, cierpi jest wściekły, ale przede wszystkim jest sponiewierany. Jaka więc może być jego zemsta? Może zabić z zazdrości, ale jak wiemy zabójstw z tego powodu w Polsce jest niewiele. Może pobić kochanka żony, ale to raczej na nikim nie zrobi wrażenia. Może dać upust emocjom bijąc żonę, ale wtedy będzie miał wyrzuty sumienia, że uderzył kobietę. W przypadku zdradzonych kobiet zemsta faktycznie ma słodki smak. W kobietach uruchamiany jest cały system, angażowane są zastępy przyjaciółek, robi się z tego dosłownie serial.

PAP Life: - Panie profesorze, często pacjenci proszą pana o radę. Czy w pańskiej gestii leży sugerowanie rozwiązań w rodzaju "zostaw ją /go"?

Z.L-S.: - Tego nie możemy robić. Nie możemy wyręczać pacjentów w podejmowaniu decyzji, to jest niedopuszczalne. Bywa, że pacjenci na fali uniesień i entuzjazmu wynikającego z romansu zbyt krytycznie oceniają swoje małżeństwo, przeceniając z kolei romans. Moim zadaniem jest analizowanie sytuacji, wykonanie badań diagnostycznych, które dają pełny obraz obu związków. Nie mogę powiedzieć pacjentowi: "panie, zostaw pan przyjaciółkę, wracaj do żony". Albo odwrotnie... Dokonuję obiektywizacji związków, daję pacjentowi pewną wiedzę, a to, co on z nią zrobi, to już jego decyzja.

PAP Life: - O seksie wiemy coraz więcej, czy to przekłada się, na jakość współżycia?

Z.L-S.: - Raczej nie. W tym wypadku dużą rolę odgrywa profil odbiorców, którzy sięgają po takie lektury. Jedna grupa to osoby, które chcą rozwiązać jakiś problem, które szukają konkretnej wiedzy i informacji. Druga, to ci, którzy zdobywają wiedzę teoretyczną, ale nie robią z niej żadnego użytku. Zaspokajają swoją chęć zdobycia informacji, ale nie ma to przełożenia na związek. Jest trzecia grupa, która przeczyta taki podręcznik, czy poradnik, wiedzę przyswoi, ale nie ma warunków do tego żeby ją spożytkować, bo partner czy partnerka nie jest zainteresowany realizowaniem takich nowinek. Jest to wiedza połączona z pragnieniem, żeby było lepiej, ale czasem napotyka na opór. Więc pozostaje pewien przyjęty standard...

Prof. Zbigniew Lew-Starowicz - polski lekarz psychiatra i psychoterapeuta, ekspert z zakresu seksuologii i konsultant krajowy w tej dziedzinie.