FENOMEN RYSUNKU

Opublikowanych w duńskim dzienniku „Jyllands-Posten” 30 września 2005 roku dwanaście wariacji na temat proroka islamu autorstwa dwunastu rysowników na pewno nie rozśmieszyło muzułmanów, z których część, grożąc redakcji i autorom prac śmiercią, ogłosiła – już kolejny raz – dżihad przeciw Zachodowi. Równie mało śmieszne okazały się rysunki na temat Holokaustu, będące częścią międzynarodowego konkursu zorganizowanego na początku 2006 roku przez irańską gazetę „Hamszahri”. Imprezie tej towarzyszyła pseudonaukowa konferencja poparcia dla irańskiej wizji zagłady.


>>> Jegostrona.pl na Facebooku – polub i bądź na bieżąco >>>


Przykłady te wskazują na fenomen prostego w formie rysunku politycznego – karykatury. Rezygnując z funkcji informacyjnej, doskonale wykorzystuje ona perswazję, by wpływać na odbiorcę. Oddziałuje poprzez subtelne połączenie warstwy wizualnej ze słowem, będącym komentarzem do przerysowanej rzeczywistości. A to przerysowanie oznacza, że świat został ograniczony zazwyczaj do jednej nadrzędnej cechy, umiejętnie w rysunku wyeksponowanej.

SWÓJ I OBCY

Owa siła rysunku politycznego polega na zredukowaniu kreowanego świata do warstwy symboliczno-emocjonalnej. Taki znacznie uproszczony przekaz łatwo znajduje zwolenników, gdyż budzi emocje. Konflikt idei i wartości kulturowych, widoczny w rysunkach i karykaturach Mahometa czy tych odnoszących się do Holokaustu, kumuluje niechęć, stereotypy, a często również bieżące cele polityczne, bo odwołuje się do permanentnej walki. Rysunek polityczny, jako komentarz (niepozbawiony ładunku ideologicznego) do bieżących wydarzeń, ma kreować określone postawy: od zachwytu, akceptacji, po niechęć i odrzucenie.

Francuski tygodnik satyryczny „Charlie Hebdo” zareagował na wybory parlamentarne w Tunezji i poparcie, jakim cieszą się partie islamistyczne, wydaniem magazynu „Charia Hebdo” (zmieniono słowo „Charlie” na „Charia”, czyli „szariat”). Na redaktora „powołano” Mahometa, co na początku listopada wywołało gwałtowne protesty społeczności muzułmańskiej, zakończone spaleniem biura redakcji. Już wcześniej pismo było krytykowane za przedruk z duńskiej prasy karykatur Mahometa.

Problem „obrazoburczych” karykatur dotyczy nie tylko pism wydawanych na Zachodzie, lecz także rysunków zamieszczanych w publikacjach wydawanych w krajach muzułmańskich. Stosunek do rysowników i satyryków jest bowiem wyznacznikiem wolności panującej w danym kraju.

Niewątpliwie w przemianach zachodzących na Bliskim Wschodzie oraz w aktywizacji społeczeństw „arabskiej wiosny” istotną rolę odegrały nowe media. Nie sposób tu pominąć pracujących w nich charyzmatycznych dziennikarzy, rysowników czy satyryków. Często stają się oni obiektem szykan, represji, zamachów. Komentarz satyryczny i rysunek polityczny w dzisiejszej prasie arabskiej, perskiej czy tureckiej ma swoje korzenie w przemianach, które dokonały się na przełomie XIX i XX wieku. Wraz z rozwojem prasy pojawiały się rysunki komentujące bieżące wydarzenia i kształtujące opinię publiczną. Wyrażały podobne treści: niechęć do panujących, sprzeciw wobec dominacji obcych państw oraz postulat zmian.

PROCES ZA OBRAZĘ

W piśmie „Mulla Nasreddin”, wydawanym w Persji i na Kaukazie (z przerwami od 1906 do 1933 roku), zacofanie społeczeństw muzułmańskich oraz wszechobecna wiara w zabobon i przesąd były napiętnowane karykaturalną kreską, siłę oddziaływania muzułmańskich orzeczeń religijnych (fatw) zneutralizowano przez kpinę, a despotyzm władców – za pomocą ironii. Już tytuł gazety wskazuje na muzułmańskiego prostaczka i mędrca, sfrustrowanego cynika, czołową postać ludowych opowieści, humoru świata islamu, znanego od Maroka po Azję Centralną. Do dziś widoczny jest zapoczątkowany we wspomnianym piśmie nurt krytyki
władzy, religii, społeczeństwa. Z kolei w piśmie satyrycznym „Penguen” turecki rysownik Bahadır Baruter zamieścił we wrześniu prześmiewczo-kpiący obraz islamu, czym wywołał w Turcji burzę. Skończyła się ona procesem za obrazę uczuć religijnych.

Rysunek polityczny (często o zabarwieniu religijnym) jest zwierciadłem odbijającym nastroje społeczne oraz wskaźnikiem pragnień mieszkańców Wschodu. Zdaniem zajmującej się karykaturą Fatmy Müge Göçek siła politycznego rysunku na Bliskim i Środkowym Wschodzie tkwi w tym, że stanowi on wyzwanie intelektualne, mimo że stosuje proste środki artystyczne. Karykatury przeciwstawiają się kontroli państwa, a także rozbudzają wyobraźnię. Czytelnikom z Zachodu dają rzadką okazję, by wniknąć w to, o czym myślą mieszkańcy krajów muzułmańskich. A myślą oni o pozbyciu się dyktatorów, z których część już odeszła. Ali Ferzat, syryjski rysownik i krytyk prezydenta Baszara al-Assada, a jednocześnie twórca pierwszego niezależnego pisma, „Al-Domari”, wydawanego krótko od grudnia 2000 roku, w sierpniu 2011 roku został napadnięty i dotkliwie pobity przez służby rządowe. Był to wyraźny sygnał, iż jego rysunki, nawet jeśli podobają się na świecie, nie będą tolerowane w Syrii.

Dlaczego Ali Ferzat oraz inni rysownicy budzą takie obawy reżimów i dyktatorów? W czym tkwi ich siła? Rysunek polityczny łączy warstwę wizualną i werbalną, dla wszystkich wykluczonych przez autorytarne rządy staje się formą sprzeciwu wobec działań polityków. W tym sensie Ali Ferzat nawiązuje do wcześniejszych rysowników arabskich, do prasy rozwijającej się w Egipcie od lat dwudziestych XX wieku, do takich tytułów jak „Roze al-
-Jusuf”, pisma, które stanowiło arabską odpowiedź na brytyjski magazyn „Punch”.

Pod tym względem wyróżnia się Iran, mający długą tradycję prasy satyrycznej, sięgającą wspomnianego pisma „Mułła Nasreddin”. Bez względu jednak na sytuację cechą rysunku politycznego jest sprzeciw wobec zastanej sytuacji. W przypadku Iranu dotyczy to zarówno rysowników sprzed rewolucji 1979 roku, jak i tych publikujących po dojściu do władzy ajatollaha Chomeiniego. Do pierwszej grupy należy Ardashir Mohasses, który nękany przez tajną policję SAVAK opuścił Iran w latach siedemdziesiątych. Do drugiej – Ebrahim Nabavi, który wkrótce po wyjściu z więzienia wyjechał do Belgii. W 2006 roku do więzienia trafił rysownik Mana Neyestani, autor pierwszych autorskich „długometrażowych” komiksów irańskich. Po protestach w 2009 roku do czarno-białych rysunków dodał dwa kolory: zielony – symbol protestu przeciwko obecnie rządzącym, i czerwony – odzwierciedlający obecną władzę i jej krwawe działania.

Naiwne byłoby twierdzenie, że rysunek polityczny może zmienić rzeczywistość. Pozwala jednak ją oswoić, zneutralizować, wyśmiać. Śmiech zaś może być zbawienny i kojący. Pod warunkiem, że rysownikom nie wypowiada się wojny. Czy to na Wschodzie, czy na Zachodzie.