Independent Flair League 2011 - międzynarodowe, ligowe zawody barmanów Flair - zaliczane są Grand Slam federacji World Flair Association - światowego cyklu największych imprez barmańskich na świecie.

Sobotni finał odbył się w warszawskim klubie 1500m kw. W rytm muzyki puszczanej przez DJ'a Alexx'a Vargazzz'a bawiło się kilkaset osób. Atrakcją wieczoru było oglądanie barmańskich sztuczek uczestników mistrzostw.

Podczas finału Independent Flair League 2011, zawodnicy musieli w ciągu 7 minut przygotować dwa drinki - Moscow Mule z wykorzystaniem wódki Smirnoff Black i Schweppes Ginger Ale oraz kompozycję własną z obowiązkowym wykorzystaniem Captain Morgan i napoju Schweppes. Dodatkowo, zawodnicy musieli zaprezentować Perfect Serve napoju Red Bull i piwa Carlsberg.

Wszystko opierało się na jak najtrudniejszych i najciekawszych ewolucjach z butelkami z alkoholem. Barmani niczym zawodowi żonglerzy podrzucali kilka butelek i kubków, a robili to w rytmie wybranej przez siebie muzyki.

Rywalizacji towarzyszył doping publiczności, która po każdym występie barmana, mogła spróbować zrobionego przez niego drinka...

Zawodników oceniało międzynarodowe jury w składzie: Michał Kośnik z Evolutionbar (Polska), Cezary Broda z firmy Carlsberg (Polska), Marcin Masakra Osypiński z Flair Academy (Polska) oraz z ramienia Word Flair Association - Tug van den Bergh (RPA) i Andy Collinson.

Sędziowie oceniali zawodników pod kątem ich stylowości, trudności ewolucji, płynności tricków, aktorstwa, rytmiki i opanowania. Przyznawane były także punkty karne, np. za upadku, rozlania i rozbicia oraz punkty bonusowe za ich brak czy efektowne otwarcie piwa.

"Jest sfera plusowa i minusowa. Jeżeli coś barmanowi nie wyjdzie - odejmujemy mu punkty. Oceniamy przede wszystkim trudność, zręczność, spryt, płynność, pokazywanie prawdziwego show" - powiedział PAP Life Cezary Broda, jeden z jurorów.

Pierwsze miejsce i 3 tys. Euro przypadło w tym roku Tomowi Dyerowi z Wielkiej Brytanii - Mistrzowi Świata 2009 roku. Na kolejnym stopniu podium stanął Rodrigo Delpech z Argentyny, który otrzymał tysiąc Euro, a trzecie miejsce zajął Polak Marek Posłuszny, który zgarnął 500 Euro.

"Czuję się fantastycznie, lecz nie zaliczam mojego pokazu do udanych. Chyba za bardzo chciałem dobrze wypaść. Trzecie miejsce jest jak najbardziej satysfakcjonujące. W konkursie wzięło dziś udział pięciu mistrzów świata. Poziom był bardzo wysoki" - powiedział PAP Life Marek Posłuszny i dodał, że zawodowo ćwiczy ewolucje z butelkami z alkoholem już od siedmiu lat.

Za pierwszą trójką znaleźli się w sobotę: Tomasz Małek (Polska), Gianluigi Bosco (Włochy), Marcin Cebula (Polska), Alex Searle (Wielka Brytania), Alvaro Pagnanelli (Włochy), Maciej Chojara (Polska), Danny Bakiev (Ukraina) i Sabine Posch (Austria).

Za najlepszą prezentację napoju Schweppes wyróżniony został Marek Posłuszny (nagroda 2 tys. zł), zaś najlepszy Perfect Serve piwa Carlsberg pokazał Tomek Małek i to on wygrał kontrakt z tą marką o wartości 2 tys. zł., który zostanie zrealizowany podczas Euro 2012.

Wszyscy uczestnicy otrzymali także zestawy barmańskie, a trzech najwyżej sklasyfikowanych Polaków otrzymało zaproszenia na konferencję edukacyjno-biznesową organizowaną przez European Financial Group.

"Różnice między zawodnikami są bardzo małe. O wszystkim decydują drobne błędy. To jest ten moment, w którym dawne barmaństwo zamieniło się w sport ekstremalny. Zawodnicy, których widzieliśmy, nie pracują już w lokalach, ponieważ restauratorów na nich nie stać. Ci barmani żyją z zawodów" - powiedział PAP Life producent wydarzenia Grzegorz Zięba z Entertainment Group. Dodał, że Polacy zaliczani są dziś do światowej czołówki barmanów.

Galę finałową poprowadzili Przemysław JahJah Frankowski z Antyradia i Tyson Davies, MC Roadhouse World Flair. (PAP Life)

dog/ tom/