USS Chancellorsville, krążownik rakietowy klasy Ticonderoga, miał przetestować najnowsze oprogramowanie sterujące ogniem. Z lądu wystrzelono w jego kierunku dron, symulujący rakietę przeciwokrętową - informuje tvn24.pl. Coś jednak poszło nie tak. Operatorzy celu stracili nad nim kontrolę. Dron zamiast zawrócić przed okrętem, kontynuował lot, a załoga okrętu dostała informację o kłopotach dopiero na cztery sekundy przed uderzeniem.

Okazało się, że bezzałogowa maszyna wbiła się w najczulszy punkt krążownika - pomieszczenie z komputerami sterowania ogniem i systemem radarowym. Zniszczenia były tak wielkie, że remont okrętu pochłonął, jak wynika z opublikowanego w poniedziałek raportu US Navy, aż 30 milionów dolarów.