Do katastrofy doszło 12 sierpnia 2000 roku na Morzu Barentsa. Przez długi czas nie podawano oficjalnych przyczyn zatonięcia okrętu o napędzie jądrowym, ostatecznie rosyjska komisja ogłosiła, że „Kursk” zatonął w wyniku wybuchu torpedy.

Innego zdania byli m.in. kanadyjscy dziennikarze oraz pewien wysokiej rangi oficer rosyjskich służb specjalnych (Andriej). Według śledztwa Wiktora Batera przyczyny zatonięcia okrętu mogły być zupełnie inne.

Opierając się na relacji oficera, analizie dostępnych dokumentów oraz wyników śledztwa, Wiktor Bater odtwarza przebieg wydarzeń. Podczas sierpniowych manewrów Kursk ma wystrzelić torpedy Szkwał. Te dwutonowe pociski rozwijają pod wodą prędkość  370 km/h, podczas gdy klasyczne torpedy płyną nie szybciej niż 60 km na godz. Jest to możliwe, ponieważ wytwarzają poduszkę gazową, która otacza torpedę – donosi gazeta.pl.

Chiny były wówczas zainteresowane kupnem torped "Szkwał", czego nie mogły zaakceptować USA. Według Andrieja, Amerykanie podejmowali próby przechwycenia tajemnic konstrukcyjnych broni, jednak nieskutecznie.

Feralnego dnia, rosyjskie manewry (których celem było wystrzelenie torped na oczach chińskich ekspertów wojskowych) obserwowały dwa okręty US Navy: "Toledo" i "Memphis".

O 11.28 "Kursk" jest gotów do wystrzelenia szkwału, ale "Toledo" zbliża się do niego na niebezpieczną odległość i pomiędzy okrętami dochodzi do zderzenia. Hydrolokator "Memphis" rejestruje dźwięk otwieranego luku torpedowego "Kurska". Kapitan "Memphis" nie chce dopuścić do tego, by "Toledo" został zatopiony torpedą Szkwał, i odpala uranową torpedę Mark Mk 48. Amerykańska torpeda wbija się w korpus "Kurska" w tylnej części przedziału torpedowego. Dochodzi do eksplozji, zapłonu uranowego i pożaru. Po około dwóch minutach następuje potężna eksplozja w przedziale torpedowym, do którego dostał się ogień - podaje gazeta.pl.

Według dr. Lee Willetta, eksperta studiów morskich sensacyjna wersja wydarzeń jest niemożliwa.

Amerykanie, decydując się na atak, musieliby de facto zakładać początek wojny światowej, bo przecież nie mogli sądzić, że Putin okaże się zbawcą świata i poświęci swoich marynarzy w imię pokoju. Willett twierdzi, że do zatonięcia doszło w skutek eksplozji torpedy DST-90 wewnątrz okrętu, a potem wybuchu w przedziale składującym resztę torped – informuje gazeta.pl.

Ekspert ds. obronnych, Wojciech Łuczak uważa, że głównym powodem zatonięcia "Kurska" był pobór. Jego zdaniem Rosjanie zabierają na okręty chłopców po kilkumiesięcznym przeszkoleniu. Łuczak przyznaje również, że amerykańskie okręty mogły obserwować manewry. Dodaje jednak, że nikt przy zdrowych zmysłach nie wystawiłby się na ostrzał torpedowy w rejonie ćwiczeń.

Ola Tunander z Instytutu Badań nad Pokojem w Oslo twierdzi, że przyczyną zatonięcia mogło być zderzenie „Kurska” z „Toledo”, a hipotezę o amerykańskim ataku torpedowym uważa za zbyt daleko idącą.