Najmłodsza jednostka specjalna, Agat, powstała w lipcu 2011 roku na bazie rozformowanego Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Gliwicach. Zgodnie z planami będzie miała charakter powietrznodesantowy, zajmie się wspieraniem pozostałych specjalistów i samodzielnym prowadzeniem akcji na tyłach i w ugrupowaniu przeciwnika.

W Bieszczadach przeprowadzana jest obecnie czwarta w tym roku selekcja kandydatów do Agatu. Sprawdzane są ich umiejętności i kondycja. Wyniki pozytywnie zaskakują. „Wojska Specjalne cierpią na brak wartościowych kandydatów”, przyznaje rzecznik prasowy Dowództwa Wojsk Specjalnych podpułkownik Ryszard Jankowski. „Nie wszyscy są w stanie sprostać naszym wymogom. Żołnierze przychodzą na selekcję słabo przygotowani fizycznie i psychicznie. Często dysponują kiepskiej jakości sprzętem, a czasami nie wystarcza im motywacji. Jak wynika z dotychczasowych statystyk, do jednostki w Gliwicach powinniśmy w trakcie selekcji sprawdzić około czterech tysięcy chętnych. Poprzeczka jest bardzo wysoko, ale nie zamierzamy jej obniżać, bo potrzebujemy najlepszych z najlepszych”.

Dowódca, pułkownik Sławomir Berdychowski, wyjaśnia, że z chwilą utworzenia Agatu każdy chętny żołnierz i pracownik OSZW zostali przyjęci do jednostki. Nie oznacza to, że wszyscy w Wojskach Specjalnych pozostaną. Żołnierze mają zagwarantowane stanowiska do końca 2012 roku. Zgodnie z obowiązującymi przepisami pół roku przed zakończeniem kadencji (w połowie 2012 roku) będą opiniowani. Do tego czasu muszą pozytywnie przejść selekcję lub kwalifikacje (te ostatnie dotyczą sztabu, pionu szkolenia i osób, które nie będą bezpośrednio zaangażowane w prowadzenie walki). Ci, którym kontrakty kończą się przed 1 lipca 2012 roku, otrzymają dodatkowe, półtoraroczne umowy – w trakcie ich obowiązywania będą musieli stanąć do selekcji. Warunkiem zawarcia kontraktu jest pozytywna ocena z opiniowania służbowego. Wnioski o przyjęcie do WS złożyło ponad 400 byłych żandarmów. Kilkudziesięciu kontynuuje służbę w ŻW w innych oddziałach, niektórzy pożegnali się z mundurem.

NAJLEPSI NA POCZĄTEK

Pierwsze weryfikacje żołnierzy z byłych kompanii manewrowych OSŻW już się odbyły. Po testach wstępnych: spotkaniu z psychologiem, weryfikacji sprawnościowej i rozmowie kwalifikacyjnej, żołnierze pojechali w Bieszczady, gdzie od połowy września trwa selekcja. Na wykazanie się umiejętnościami każda grupa kandydatów ma sześć dni. Dotychczas egzamin zdało pozytywnie kilkadziesiąt osób, w tym jedna spoza dawnego OS. Statystyki pokazują, że do tej pory niemal połowa z egzaminowanych żołnierzy poradziła sobie z selekcją, co dla dowódcy Agatu jest wynikiem budującym. Pułkownik Berdychowski przyznaje jednocześnie, że procent zdających może spaść nawet do trzydziestu, bo w ostatnich dwóch zgrupowaniach w Bieszczadach wezmą udział nieco słabsi kandydaci. Dla pechowców dowódca przewiduje możliwość poprawy: jeszcze w listopadzie i wiosną przyszłego roku odbędą się dodatkowe selekcje dla tych, którym nie udało się zdać egzaminu w pierwszym terminie. Pułkownik Berdychowski przypuszcza, że statystyki dotyczące selekcji do pozostałych
jednostek WS wyglądałyby tak, jak w wypadku tej gliwickiej, gdyby nie to, że kandydatów intensywnie przygotowywano do egzaminu. „Kiedy patrzę na niektórych żołnierzy, odnoszę wrażenie, że do oddziału specjalnego ŻW trafili przez przypadek. W pewnym momencie chyba ważniejszy był wskaźnik skompletowania osobowego niż poziom, jaki reprezentowali. Na szczęście chodzi o mniejszość”. Zaznacza, że zależy mu na tym, aby wszyscy żandarmi z rozformowanego oddziału, którzy chcą służyć w WS, mogli wykorzystać szanse. I dlatego szkolenie w jednostce podporządkowano przygotowaniu byłego personelu OSŻW do selekcji. Większość żołnierzy już kilka razy uczestniczyła w zgrupowaniach kondycyjnych w Beskidach. Oprócz tego kandydaci dwa lub trzy razy w tygodniu biorą udział w około 25-kilometrowych marszach, mają ćwiczenia z nawigacji, trzy razy w tygodniu dają sobie wycisk w siłowni, dużo biegają.

KRYTERIA DLA WSZYSTKICH

Jeden zespół szturmowy Agatu jest już prawie skompletowany. Jeżeli utrzyma się dobry wynik selekcji, byli żandarmi stworzą połowę zespołu lub nawet całą następną formację. Dowództwo jednostki liczy na kandydatów z innych rodzajów sił zbrojnych. Dotychczas do Agatu zgłosili się żołnierze z 6 Brygady Powietrznodesantowej, 2 Pułku Rozpoznawczego z Hrubieszowa, Jednostki Wojskowej Nil, komandosi z Lublińca, a także osoby z innych jednostek. Szanse na służbę w Agacie mają wszyscy, którzy przejdą selekcję. Zasady są takie same, jak w przypadku naboru do innych jednostek WS: kandydat zgłasza chęć służby, jego dokumenty są analizowane, weryfikowana jest jego przydatność w jednostce. Następnie dostaje zaproszenie na selekcję lub kwalifikacje. Po przejściu tego etapu jest przyjmowany do tak zwanej grupy szkolenia bazowego. Po
tych kilku miesiącach, kiedy zwykle odpada dziesięć procent chętnych, żołnierze kierowani są na szkolenie w jednej z sześciu specjalności: pirotechnik, radiooperator, paramedyk, kierowca, dowódca sekcji, snajper. Dopiero po jego zakończeniu trafiają do pododdziałów i tam zgrywają się ze swoim zespołem. W Agacie w zespołach bojowych służą w większości starsi szeregowi. W pozostałych jednostkach WS są to zwykle podoficerowie. O przyjęcie do tej formacji może się zatem ubiegać każdy z uregulowanym stosunkiem do służby wojskowej. Zapewne na początku miesiąca na selekcję pojedzie również jeden żołnierz NSR. „Na takich ludzi również czekamy”, zachęca dowódca. Zarobki szeregowych w najmłodszej jednostce Wojsk Specjalnych nie różnią się jeszcze od wynagrodzenia w jednostkach Wojsk Lądowych. Pułkownik Berdychowski poprosił dowódcę specjalsów, generała brygady Piotra Patalonga, aby ten złożył wniosek do ministra obrony o przyznanie żołnierzom Agatu stałego dodatku do uposażenia zasadniczego (wskaźnik 0,3), który otrzymują inne jednostki WS. Jeśli tak się stanie, to pensje szeregowych wzrosną o mniej więcej 450 złotych netto.

SZYTE NA MIARĘ

Aby ułatwić kandydatom przygotowanie do egzaminu, dowódca jednostki opracował program treningowy, według którego obecnie ćwiczą byli żandarmi. Już niedługo będzie on dostępny na tworzonej właśnie stronie internetowej formacji. Pułkownik Berdychowski zdradza nam, że program ułożony jest na sześć tygodni, w cyklach sześciodniowych. Kandydat co drugi dzień powinien odbywać marsz z ciężkim
plecakiem. Po takim wysiłku następuje trening lekki – biegi na krótkich dystansach, siłownia i pływanie. Z każdym tygodniem ćwiczenia są intensywniejsze. Przykładowo: zaczynają się od marszu na 10 kilometrów z plecakiem o wadze 10 kilogramów, a kończą marszem na 25 kilometrów z plecakiem 30-kilogramowym. W autorskim programie treningu dowódcy są także porady dotyczące techniki marszu,
tempa i odpoczynku. Kandydaci znajdą w nim również wskazówki dotyczące używania kompasu, mapy, a także co do zasad planowania marszu.