NIE ZAWSZE KOREKCJA

Diagnozowanie problemów okulistycznych ma związek ze stosowanymi wobec poszczególnych grup kryteriami zdrowotnymi przesądzającymi o dopuszczeniu do służby, ale też z wiekiem lotników. „Wady wzroku ujawniają się u pilotów około 35. roku życia”, wyjaśnia doktor nauk medycznych Jarosław Kuliński, specjalista chorób oczu z Kliniki Okulistycznej WIML. „Wtedy wyczerpują się mechanizmy kompensujące wewnątrz gałki ocznej człowieka”. „W Polsce jest około 120 pilotów samolotów ponaddźwiękowych i około 70 poddźwiękowych. Na transportowcach lata dwustu, na śmigłowcach pięciuset. Wady wzroku może zatem mieć w sumie około trzystu osób”, szacuje doktor Dariusz Dudek, specjalista chorób oczu w WIML. „Kolejne osoby wraz ze starzeniem się zaczynają odczuwać takie problemy. Niektóre schorzenia nie wymagają od razu korekcji, gdy wada okazuje się niewielka i możliwe jest bezpieczne wykonywanie lotów, zgodnie z obowiązującymi przepisami. Taka potrzeba może się jednak pojawić później”.

WARTOŚĆ PILOTA

Pilot w wieku 35 lat często prezentuje wysoki poziom wyszkolenia i ma na koncie wiele godzin spędzonych w powietrzu. Jest więc doświadczony i przez to cenny dla sił zbrojnych. W wielu państwach NATO mający niewielkie wady wzroku piloci wojskowi, także ci obsługujący samoloty wysokomanewrowe, mogą więc latać w soczewkach kontaktowych. W Polsce – niestety nie, bo brakuje stosownych rozporządzeń. Wątpliwości, czy pozwolić na to pilotom, czy odsunąć ich od służby, rozstrzygają komisje lekarskie. Mają z tym kłopot, bo sytuacja jest niejednoznaczna.

Piloci samolotów ponaddźwiękowych nie mogą używać okularów, bo przede wszystkim nie zmieszczą się one pod hełmem. Ponadto same w sobie stanowią zagrożenie. „Nie dość, że mogą się przesuwać podczas dużych przeciążeń, przez co zmienia się optyka widzenia pilota, to jeszcze mogą uszkodzić oczy na przykład w czasie katapultowania się”, wyjaśnia doktor Kuliński. Latanie w okularach na samolotach transportowych i śmigłowcach, choć jest możliwe, także przysparza kłopotów. Przede wszystkim uniemożliwia loty nocne, z zastosowaniem gogli noktowizyjnych. Dlatego piloci, u których wykryto wady wzroku, często tracą uprawnienia i są skazani na zmianę stanowiska służby, choć ogólny stan ich zdrowia i sprawności fizycznej nadal może być bardzo dobry.

Dla wielu z nich oznacza to odejście, rezygnację z pasjonującej pracy oraz przymus objęcia mniej atrakcyjnej posady. Może też wiązać się z koniecznością zmiany garnizonu, co odbija się na rodzinie. Z punktu widzenia wojska – poza tym, że traci ono doświadczonych lotników – ważne są też pieniądze. Wyszkolenie pilota na każdy typ samolotu jest drogie. W przypadku MiG-29 i F-16 koszty wyćwiczenia do poziomu zaawansowanego liczy się w milionach złotych.

CENA SOCZEWKI

Piloci mogą za własne pieniądze pozbyć się wady wzroku dzięki korekcji laserowej, ale wiąże się to z pewnym ryzykiem – powikłania po takiej operacji występują u około
2 procent osób. Ponadto jest to drogi zabieg, kosztuje około 5 tysięcy złotych. Soczewka kontaktowa, co potwierdzili wojskowi okuliści, nie wpływa negatywnie na narząd wzroku. Poza tym jest tańsza. Specjaliści z WIML szacują, że w skali roku za komplet soczewek pilot zapłaci około 1100 złotych, czyli przez pięć lat wyda tyle, ile na jeden zabieg chirurgii laserowej.

W przypadku osób po 35. roku życia te pięć lat to minimalny czas, o który można przedłużyć uprawianie profesji pilota, zanim pojawią się u nich inne dolegliwości, niezwiązane z widzeniem. Najczęściej też przynajmniej o taki okres sami piloci chcieliby przedłużyć służbę przed przejściem na emeryturę lub na inne stanowisko sztabowe w drodze awansu. Z tego powodu okuliści z WIML postanowili naukowo
zweryfikować, jaki wpływ na pracę pilotów różnych typów maszyn mogą mieć soczewki kontaktowe. Prowadzony obecnie program badawczy obejmuje sprawdzenie nie tylko ostrości widzenia w soczewkach, lecz także czułości kontrastu, rozpoznawania barw i ocenę sprawności widzenia przestrzennego. Testy prowadzone są w gabinetach medycznych, na lotnisku (przed lotem i po nim), a także w warunkach symulowanych
– w wirówce przeciążeniowej oraz komorze termicznej, w temperaturze do 50 stopni Celsjusza, w jakiej latają piloci śmigłowców na misjach.

Lotnicy poddawani są też testom psychologicznym, podczas których odpowiadają na pytania dotyczące subiektywnych odczuć w związku z korekcją ich wzroku za pomocą soczewek. Program badawczy posłuży nie tylko celom naukowym, lecz także praktycznym. I choć ostateczne jego wyniki będą sformułowane za rok, już dziś wojskowi okuliści potwierdzają, że z badań wynika, iż taka korekcja wad wzroku jest korzystna dla pilotów. Dlatego chcą zaproponować zmianę obowiązujących przepisów. „Chcemy zainspirować Dowództwo Sił Powietrznych do refundacji kosztów zakupu soczewek dla pilotów”, informuje doctor Kuliński. „To się opłaci. Proponujemy zastosowanie miękkich, jednorazowych, bo one w trudnych warunkach są najprostsze w użyciu i nie wymagają stosowania płynów pielęgnacyjnych. Wystarczy, że pilot będzie miał przy sobie ich zapas na kilka dni w odpowiednio przystosowanym pojemniku”. Producentów takich soczewek jest kilku. Okuliści nie wskazują jednak na konkretny wyrób żadnej z tych firm, bo wszystkie spełniają wymagania.

NOWE PRZEPISY

Jeżeli kandydat na pilota ma więcej niż pół dioptrii krótkowzroczności i powyżej półtorej dioptrii nadwzroczności (sprawdza się ją po podaniu specjalnych kropli do oka) oraz astygmatyzm dodatni albo ujemny powyżej pół dioptrii, to nie może zacząć nauki na kierunkach lotniczych w szkole w Dęblinie. Takie normy muszą spełniać wszyscy, także ci, którzy trafią na samoloty ponaddźwiękowe. Badania, bardzo dokładne, choć dają prawie stuprocentową pewność wykrycia wady wzroku, nie gwarantują jednak, że nie wystąpi ona u pilota w przyszłości. Typowe soczewki kontaktowe mogą korygować wady do sześciu dioptrii. To w zupełności wystarcza, bo u lotników są one zazwyczaj znacznie mniejsze.

Specjaliści z WIML w ramach nowelizacji rozporządzeń określających normy okulistyczne dla pilotów proponują rozwiązania na całą służbę, od jej początku do końca. Chcieliby, żeby została wprowadzona możliwość korekcji wad wzroku za pomocą chirurgii laserowej, z uwzględnieniem tego, jaki rodzaj zabiegu i w jakich wadach wzroku będzie możliwy. Dotyczyć to będzie tylko latających pilotów. Kandydaci nie będą mieli takiej możliwości – ci muszą być zdrowi, bo tylko to gwarantuje, że wady, jakie wystąpią u nich w przyszłości, nie będą poważne i pojawią się u niewielu. Z tego samego powodu także używanie soczewek kontaktowych nie pozwoli kandydatom podjąć szkolenia lotniczego. Powstała też propozycja, by piloci maszyn transportowych i śmigłowców mogli latać po operacji usunięcia zaćmy, bo ta dotyka coraz częściej młodych ludzi. Osoby latające na maszynach ponaddźwiękowych, które doświadczyły tego schorzenia, będą już jednak musiały przestać pełnić dotychczasową służbę ze względu na duże przeciążenia podczas lotu, które mogą przesunąć sztuczną soczewkę
wszczepioną w oko.

Okulary będą dopuszczalne w przypadku innego personelu latającego na statkach powietrznych: nawigatorów i techników. Wspomniane pomysły zostaną poddane dalszym konsultacjom medycznym. Ich ostateczny los zależy od ministra obrony, bo to on – po zasięgnięciu opinii specjalistów wojskowej służby zdrowia – zdecyduje o wprowadzeniu odpowiednich zapisów w drodze rozporządzenia.