SPÓŹNIONY PROJEKT

Koncern Northrop Grumman odpowiedział na potrzeby armii – przygotował nowoczesną i niezwykle skuteczną subamunicję przeciwpancerną Brilliant Anti-Tank z najnowocześniejszymi systemami nakierowywania na cel. Trzynaście sztuk BAT miało być wystrzeliwanych w taktycznym pocisku ziemia-ziemia MGM-140 Block II ATACMS (Army Tactical Missile System). Dwie takie rakiety w kontenerach można by zamontować na gąsienicowej wyrzutni M270 Multiple Launch Rocket System, a jeden na lżejszej kołowej HIMARS. Alternatywą dla platform naziemnych mogły być samoloty.

Scenariusz użycia pocisku zakładał namierzenie celów za pomocą samolotów zwiadu powietrznego E-8 Joint STAR. Wówczas wspomniane rakiety MGM-140 ATACMS miałyby zostać wystrzelone w kierunku wrogiego zgrupowania. W odpowiedniej odległości od przeciwnika z kasety wyrzucano pociski BAT. Ich zadaniem było zlokalizowanie celu za pomocą czterech ultraczułych mikrofonów zamontowanych po bokach. Z wykorzystaniem
sensorów optycznych pocisk miał zidentyfikować najczulszy punkt w konstrukcji wrogiego pojazdu i w niego uderzyć. Dzięki zapalnikowi podwójnego działania, a także sile kinetycznej wytwarzanej przez napęd mógł on skutecznie przebijać opancerzenie reaktywne wrogich wozów.

NOWE POTRZEBY

Zanim BAT wszedł do produkcji, zakończyła się zimna wojna, nie było więc już zagrożenia konfliktem na dużą skalę na kontynencie europejskim. Projekt BAT zamknięto po wyprodukowaniu 1255 sztuk pocisków w okresie budżetowym 2002–2004. Jednak wobec zagrożeń nowego typu doświadczenia z wieloletniego programu rozwojowego wykorzystano do opracowania broni GBU-44/B Viper Strike (uderzająca żmija).

Jest to bomba szybująca naprowadzana na cel za pomocą systemu nawigacji satelitarnej GPS (Global Positioning System) oraz celownika laserowego. GBU-44/B powstała w odpowiedzi na potrzebę coraz szerszego wykorzystania bezzałogowych statków latających (Unmanned Aerial Vehicle). Montowane na ich pylonach kierowane pociski rakietowe AGM-114 Hellfire nie zawsze spełniały wymagania operacyjne misji. Ich główną wadą była konieczność pierwotnego namierzenia celu przez maszynę, z której miały być wystrzelone. Niosło to niepotrzebne ryzyko narażenia jej na ogień przeciwnika. W przypadku Vipera nie istnieje zagrożenie zestrzelenia bezzałogowca przez wroga. Wystrzeliwany nawet kilkanaście kilometrów od celu pocisk początkowo naprowadzany jest za pomocą GPS. W pewnej fazie lotu włącza się półaktywny czujnik laserowy, który odbiera sygnał od „podświetlonego” celu. Metoda ta wymaga jednak obecności na ziemi żołnierza w pobliżu miejsca ataku. W ostateczności do oznaczenia celu można wykorzystać także sam bezzałogowy statek latający.

Poza wspomnianymi metodami namierzania drugą dużą zaletą Viperów jest niewielka głowica bojowa. Takie rozwiązanie pozwala na całkowite wyeliminowanie lub przynajmniej ograniczenie liczby potencjalnych ofiar wśród cywilów, którzy mogą być w pobliżu wziętych na cel terrorystów czy rebeliantów. Dzięki temu pocisk jest używany do atakowania celów w obszarach miejskich oraz dużych skupiskach ludzi. Viper wyposażono także w system autodestrukcji, który można aktywować, gdy chybi celu lub też nie dojdzie do ostatecznej detonacji głowicy.

Niezwykle istotna jest manewrowość pocisków. Stałe monitorowanie i namierzanie celu, a także analizowanie sytuacji na polu walki umożliwia rażenie skutecznym ogniem także będących w ruchu pojazdów (jadących z prędkością do 40 kilometrów na godzinę) lub osób. Ma to znaczenie w przypadku zwalczania rebeliantów, którzy przemieszczają się pomiędzy kryjówkami samochodami terenowymi, konno lub pieszo.

Duża zaletą Vipera jest też zdolność atakowania celów na nierównym terenie. Dzięki zastosowanym rozwiązaniom aerodynamicznym oraz systemom obserwacji jest on w stanie uwzględnić ukształtowanie powierzchni i opracować odpowiedni tor nalotu na cel. Sprawdza się to szczególnie w przypadku wykorzystania pocisku na obszarach górzystych, takich jak pogranicze afgańsko-pakistańskie.


ROZWÓJ KONSTRUKCJI
W 2004 roku pierwsze pociski Viper Strike trafiły do oddziałów stacjonujących w Iraku. Zostały w nie uzbrojone jedne z podstawowych amerykańskich bezzałogowców MQ-5 Hunter. Podwieszone na pylonach pod ich skrzydłami bomby w tubach miały stanowić skuteczne narzędzie do zwalczania rebeliantów, zwłaszcza znajdujących się w otoczeniu dużej liczby cywilów. Zastosowanie wspomnianych już pocisków Hellfire okazałoby się tragiczne w skutkach i negatywnie wpływałoby na wizerunek sił koalicyjnych.

W dalszym ciągu rozwijano konstrukcję, tak aby przystosować ją do wykorzystania na innych platformach. W 2007 roku Northrop Grumman wygrał kontrakt na opracowanie wersji dla szturmowych AC-130. GBU-44/B mają stanowić uzupełnienie i tak już niezwykle bogatego, śmiercionośnego uzbrojenia tych latających kanonierek. W sierpniu tego roku siły powietrzne zamówiły dodatkową liczbę bomb dla samolotów transportowych i latających cystern KC-130J Harvest Hawk. Decyzja ta ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa tych maszyn, które szczególnie są narażone na wrogi ogień. Zamówione Vipery mają być wyposażone w najnowocześniejsze systemy elektroniczne i obserwacji pola walki. Dzięki temu wzrośnie ich siła rażenia i skuteczność dosięgania celów. Poza podwieszeniem na pylonach po kilka Viperów można też umieszczać w wewnętrznych zasobnikach.

Przyszłość GBU-44/B w amerykańskich siłach zbrojnych wydaje się niezagrożona, gdy weźmie się pod uwagę szerokie możliwości zastosowania bomb oraz duży wybór platform do ich przenoszenia. Najważniejsze pozostaną z pewnością statki bezzałogowe. Zaliczyć do nich można MQ-1 Predator, MQ-1C Grey Eagle oraz MQ-8 Fire Scout. W dalszej perspektywie w Vipery mają być uzbrajane samoloty transportowe C-27J Spartan oraz śmigłowce sił specjalnych MH-6/AH-6 Little Bird.

BEZ KONTRAKTÓW

Nie wiadomo nic na temat planów eksportu szybujących bomb GBu-44/B. Przed kilkoma laty pojawiła się informacja, że rozważono uzbrojenie w pociski Viper Strike bezzałogowca Fury,
opracowanego przez BAE Systems. Prawdopodobnie pojawienie się tych bomb w arsenałach sojuszników USA to tylko kwestia czasu. Zastosowane w nich systemy elektroniczne, obserwacji pola walki i śledzenia celu czynią bowiem z GBu-44/B śmiercionośny, a co za tym idzie pożądany produkt na światowym rynku broni. Wraz ze wzrostem popularności bezzałogowców oraz koniecznością angażowania się państw w kolejne konflikty o charakterze asymetrycznym grono potencjalnych nabywców produktu Northropa Grummana będzie się poszerzać.