POLSKA ZBROJNA: Co się takiego stało, że wojsko nagle znalazło się w ogniu ostrej krytyki? I to z tak wielu stron.

STANISŁAW WZIĄTEK: Będę bronił wojska, gdyż nie ono odpowiada za ujawnione winy. Żołnierze wykonują rozkazy, a może to kierownictwo resortu obrony nie do końca rozumiało sens cywilnej kontroli nad armią i za bardzo koncentrowało się na podejmowaniu decyzji za dowódców. Minister powinien stawiać zadania wynikające z polityki obronnej państwa, stwarzać narzędzia, które pomogą w ich realizacji, i kontrolować, czy są wykonywane. W efekcie teraz pojawiają się opinie, także żołnierzy, że niektóre decyzje były złe.

POLSKA ZBROJNA: Umarł król, niech żyje król.

STANISŁAW WZIĄTEK: Zawsze jest tak, że gdy pojawia się nowy decydent, znajdą się tacy, którzy krytykują wszystko, co wydarzyło się poprzednio. Może czasami warto nie tylko trzymać „ruki pa szwam”, lecz także wyrazić swoje zdanie. Nie kryłem krytycyzmu wobec wielu decyzji ministra Klicha, ale nie zamierzam go potępiać w czambuł. Jego wielką zasługą jest profesjonalizacja armii, aczkolwiek za szybko chciał ją wdrożyć i nie została w pełni zrealizowana. Ponadto podejmował się zbyt wielu zadań kierunkowych. Ich wykonanie z powodu kłopotów finansowych, które się pojawiły, nie było możliwe. W rezultacie profesjonalizacja została sprowadzona do uzawodowienia, a nie robiono nic, aby poprawić poziom wyszkolenia, ćwiczyć nie tylko w Afganistanie, bo tam toczy się wojna, lecz także na polskich poligonach, które w 80 procentach są niewykorzystane. Mówiłem o tym, więc mam czyste sumienie.

POLSKA ZBROJNA: Pojawiają się opinie, że wojskowi wymknęli się spod cywilnej kontroli i oszukiwali szefa MON.

STANISŁAW WZIĄTEK: Mam własną ocenę tej sytuacji. Wydawanie poleceń bez dyskusji jest dobre na polu walki. W warunkach państwa demokratycznego, kiedy podejmujemy wyzwania często brzemienne w skutki dla jego bezpieczeństwa, trzeba wsłuchiwać się w głosy tych, którzy mają realizować zadania z tym związane. Nie może być tak, że wydaje się polecenia, które mają być wykonywane bez szemrania, a o problemach nie wolno meldować. Potrzebne są otwartość i partnerstwo, pozwalające dobrze współdziałać. Jedną ze słabości Bogdana Klicha było to, że nie stworzył tego klimatu.


POLSKA ZBROJNA: Minister znany był z twardej ręki. To nie wada. Kiedyś trzeba skończyć dyskusje i ktoś musi podejmować decyzje.

STANISŁAW WZIĄTEK: Niepotrzebnie zbudował jednak mur wokół siebie. Każdą sprawę, którą zgłaszano jako problem, uznawał za atak na siebie. Tymczasem trzeba słuchać. To dotyczy wszystkich polityków, niezależnie od opcji, którzy o sprawach bezpieczeństwa powinni mówić jednym głosem, traktować je jak rację stanu. Należy wreszcie zakończyć kłótnie o to, czy armia ma być taka, czy inna, jakie powinny być kierunki jej modernizacji i zadania o charakterze strategicznym oraz ilu ma być żołnierzy. To powinien być system naczyń połączonych. Należy ocenić zagrożenia dla bezpieczeństwa kraju − to podstawa całej polityki obronnej, której pochodną będą rozłożone na czynniki pierwsze zadania dla dowódców. Ich realizacja stanie się prostsza, jeżeli zgodzimy się co do pryncypiów. Ułatwi to dyskusje, bo nie będzie trzeba za każdym razem wracać do rozważań podstawowych o tym, jaka powinna być armia. Nie będzie polityk decydował na przykład o tym, gdzie rozmieścić jakieś dowództwo czy jednostkę, bo w takim wypadku zawsze jest narażony na pokusę wybrania swojego okręgu wyborczego.

POLSKA ZBROJNA: Każdy jednak co innego uważa za ważne. Prezydent Komorowski wskazuje na konieczność uporządkowania systemu dowodzenia i szkolenia. Minister Siemoniak jako priorytety wymienia realizację wniosków wynikających z raportu Millera i modernizację techniczną.

STANISŁAW WZIĄTEK: Wbrew pozorom tutaj nie ma sprzeczności, ponieważ trzeba realizować każdy z tych elementów. Mamy świadomość, że minister Siemoniak ma ściśle określony czas na wypełnianie swej misji i w ciągu tych trzech−czterech miesięcy nie będzie w stanie wdrożyć całkowicie nowej filozofii funkcjonowania MON. Może jednak zrobić wszystko, aby taka tragedia jak w Smoleńsku już nigdy się nie powtórzyła. Może też wstrzymać złe decyzje, jak chociażby przeniesienie dowództwa Wojsk Lądowych. Wreszcie wierzę, że podejmie starania, aby wykorzystać wszystkie środki budżetowe, które w tym roku niebywale hojnie zostały wyasygnowane na modernizację techniczną armii, a fatalnie są wykorzystywane na zakupy nowego wyposażenia i uzbrojenia. W czasie, który pozostał – i tu zadeklarowałem ministrowi pełne partnerstwo – powinniśmy też przeprowadzić ponadpartyjną dyskusję, która przyczyniłaby się do określenia priorytetów dla sił zbrojnych. Z pomysłów wszystkich formacji politycznych, które powstały w gronie ekspertów, także wojskowych, powinny zostać przygotowane rekomendacje, będące dla przyszłego kierownictwa MON punktem wyjścia do uporządkowania sił zbrojnych.

POLSKA ZBROJNA: Czyżby to była próba zmiany dotychczasowej sytuacji, w której każdy kolejny minister ma swoje pomysły na reformę sił zbrojnych i często neguje dorobek poprzedników?

STANISŁAW WZIĄTEK: Właśnie o to chodzi, zwłaszcza że jest pełna zgoda polityków w sprawach strategicznych.


POLSKA ZBROJNA: Komisję Obrony Narodowej w tej kadencji trudno uznać za płaszczyznę ponadpartyjnego porozumienia i zgody.

STANISŁAW WZIĄTEK: Podzieliłbym to na dwie niezależne części.

POLSKA ZBROJNA: Kiedy są kamery i kiedy ich nie ma.

STANISŁAW WZIĄTEK: Niekoniecznie. Pełna zgoda jest wówczas, kiedy mówimy o przyszłości armii w kategoriach filozofii jej działania. W sprawach profesjonalizacji, modernizacji czy zakwaterowania sił zbrojnych trudno byłoby się doszukać podziałów. Doszło natomiast do kolosalnych awantur, gdy próbowano użyć tragedii smoleńskiej do gry politycznej. Wtedy każdą okazję wykorzystywano do zamanifestowania różnicy ocen.

POLSKA ZBROJNA: Trudno być przeciwnikiem samej idei profesjonalizacji czy modernizacji armii.

STANISŁAW WZIĄTEK: Można uważać, że lepsza jest służba zasadnicza.

POLSKA ZBROJNA: Czasami osiągano zgodę, ale jej skutki – co pokazała ustawa o Akademii Lotniczej – okazywały się dalekie od zamierzonych.

STANISŁAW WZIĄTEK: Od początku miałem w tej sprawie spore wątpliwości. „Szkole Orląt” trzeba zapewnić dobre perspektywy, ale też należy się wsłuchać w głos prezydenta Komorowskiego, który powiedział, że przede wszystkim powinno nam zależeć na oficerach dobrze wyszkolonych w lotniczym fachu. Działalność komercyjna uczelni wojskowych może być uzupełnieniem, ale nie ich zadaniem pierwszoplanowym. Weto prezydenta rozumiem jako zaproszenie do dyskusji na temat przyszłości szkolnictwa wojskowego, której efektem byłoby przygotowanie propozycji jego zreformowania, a dopiero później możemy wrócić do zastanawiania się nad rozwiązaniami odnoszącymi się do konkretnych uczelni.

POLSKA ZBROJNA: Jak daleko jesteśmy od poznania prawdy o Smoleńsku?

STANISŁAW WZIĄTEK: Raport ministra Millera, choć nie zawiera nowych okoliczności, tę wiedzę uporządkował, pokazał, że słabości wystąpiły po obu stronach, także rosyjskiej. Może presję wywierano zarówno na pilotów, jak i kontrolerów. Z pewnością źle przygotowane było lotnisko. Nie mam również wątpliwości co do tego, że jeszcze przez kilka lat będą podejmowane próby grania tragedią smoleńską, przedstawiania jej w kategoriach zamachu. Nie chciałabym, aby powstawały spiskowe teorie dziejów. Wolę wierzyć specjalistom, którzy, jeżeli nawet nie przedstawili całej prawdy, to na pewno bardzo się do niej zbliżyli.

POLSKA ZBROJNA: Niezależni eksperci są w swoich ocenach znacznie bardziej ostrzy niż członkowie komisji Millera.

STANISŁAW WZIĄTEK: Raport wskazuje głównie na winę wojska, a mniej się odnosi chociażby do współpracy Kancelarii Prezydenta i Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, która mocno szwankowała. To, że kancelaria premiera nie była w stanie wszystkiego należycie przygotować, jest faktem. Wina leży nie tylko po stronie wojska, lecz także decydentów.


POLSKA ZBROJNA: Nie zmienia to faktu, że atmosfera w armii daleka jest od ideału.

STANISŁAW WZIĄTEK: Dlatego trzeba przekonać żołnierzy, że jeśli wykonują zadania wiążące się czasami z utratą zdrowia czy życia, mają zapewnioną opiekę państwa. Potrzebny jest odpowiedni system wynagradzania, ponieważ obecny wskaźnik bazowy uposażeń żołnierzy jest tylko o 0,01 wyższy tego, który obowiązuje u strażaków, najgorzej zarabiających spośród służb mundurowych. Wcześniej przecież wojsko było zawsze na samej górze. Niestety, nasz postulat, aby zmienić wskaźnik na 2,84, nie spotkał się, delikatnie mówiąc, ze zrozumieniem rządu i ministra obrony. Dla mnie to smutna informacja. Jeszcze smutniejsza jest ona dla wszystkich żołnierzy, którzy od trzech lat nie mieli żadnej podwyżki i mogą czuć się zapomniani. Konieczne byłoby też zamknięcie wreszcie dyskusji na temat systemu emerytalnego, a także zagwarantowanie żołnierzom pewności jutra poprzez stworzenie właściwej ścieżki kariery zawodowej. Trzeba skończyć z rozpowszechnianiem całej masy informacji, które nawet jeśli nie są prawdziwe, wywołują frustracje. Są powodem rozstań ze służbą. Powinny paść wyraźne deklaracje ze strony rządowej. Istnieje również pilna potrzeba znalezienia kompromisu. Te negocjacje nie mogą być prowadzone wyłącznie ze związkami zawodowymi służb podległych ministrowi spraw wewnętrznych i administracji, a tym bardziej na takiej zasadzie – co próbuje zrobić strona rządowa – że mówi się: albo przyjmiecie złożone przez nas warunki, albo zostaniecie odesłani do systemu powszechnego. Stawianie tak sprawy nie służy dialogowi.

POLSKA ZBROJNA: Rozmowy prowadzone są tylko z połową zainteresowanych, bo wojsko nie ma tam reprezentacji.

STANISŁAW WZIĄTEK: Uczestniczy w tych rozmowach Konwent Dziekanów, ale mamy świadomość, że nie jest to pełna reprezentacja. Ponadto Policja, Straż Graniczna, Państwowa Straż Pożarna, Służba Więzienna czy wszyscy inni mogą protestować przed sejmem czy kancelarią premiera, a wojsko nie może. I bardzo dobrze, że tego nie robi, ale my, politycy, tym bardziej powinniśmy się za nim ująć i starać się osiągnąć jak najlepsze dla armii rozwiązania.

POLSKA ZBROJNA: Jak komisja może pełnić rolę mediatora, skoro większość polityków, ze wszystkich opcji, uważa, że emerytury wojskowe stanowią przywilej?

STANISŁAW WZIĄTEK: Nie można traktować emerytur jako przywileju. Należy stworzyć system, który będzie choćby częściowo rekompensował trudną specyfikę zadań wykonywanych przez służby mundurowe. Ten system powinien być zatem zachowany, choć równocześnie mam świadomość, że istnieje konieczność dokonania zmian. I są na nie otwarci zarówno żołnierze, jak i funkcjonariusze. Zaskakiwanie wszystkich stwierdzeniami medialnymi, które dopiero później są przedstawiane drugiej stronie rozmów, nie jest dobrą drogą do znalezienia kompromisu.

POLSKA ZBROJNA: Czy rząd będzie skłonny korzystać z mediacji komisji? Bo, jak rozumiem, związki zawodowe opowiadają się za tym.

STANISŁAW WZIĄTEK: Związkowcy zwracali się do mnie z pytaniem w tej sprawie. Uważam, że komisja mogłaby się włączyć do rozmów, gdyby znalazły się one w impasie. Dopóki jest szansa na porozumienie, niech strony społeczna z rządową negocjują bezpośrednio.


POLSKA ZBROJNA: Jakie są pozycje wyjściowe, jeśli chodzi o szukanie tego kompromisu?

STANISŁAW WZIĄTEK: Moim zdaniem, są cztery punkty wyjściowe. Pierwszy, co do którego panuje zgoda wszystkich zainteresowanych stron, przewiduje, że zmiany nie dotkną tych, którzy są w służbie. Drugi dotyczy wieku, po którego osiągnięciu uzyskuje się minimalne świadczenia emerytalne. Dzisiaj poprzeczka ustawiona jest na poziomie 15 lat, rząd proponuje, aby podwyższyć ją do 25, strona społeczna zaś chce, aby to było 20 lat. W tej sprawie jakiś kompromis powinien być osiągnięty. Trzeci punkt dotyczy wieku, w jakim będzie można przejść na emeryturę. Związkowcy mówią, że po pięćdziesiątce, strona rządowa chce, aby to następowało pięć lat później. Przy czym w stanowisku rządu zauważam bardzo poważne niekonsekwencje, bo równocześnie zamierza on utrzymać rozwiązania istniejące w pragmatyce kadrowej, zgodnie z którą powodem odejścia może być brak możliwości wyznaczenia oficera na nowe stanowisko. Oznaczać to może, że z mundurem będą musieli się pożegnać ludzie mający zaledwie 46−47 lat.
Paradoksalnie więc im szybciej wprowadzi się tę barierę, tym lepiej żołnierze będą chronieni przed odesłaniem do cywila.

POLSKA ZBROJNA: Mitem jest, że wszyscy marzą o emeryturze po 15 latach służby.

STANISŁAW WZIĄTEK: Nikt nie chciałby odchodzić ze służby, gdyby miał zagwarantowany prawidłowy przebieg ścieżki kariery zawodowej, pewność rozwoju i stabilności służby. Wybór 40-procentowej emerytury to raczej sytuacja wyjątkowa, a nie norma. Jest jeszcze czwarta kwestia, która dotyczy przede wszystkim policjantów, a wiąże się z możliwością łączenia emerytury z rentą. Nad tą sprawą trzeba się głęboko zastanowić, bo jeżeli ktoś w służbie utracił zdrowie, to trzeba mu pomóc.

POLSKA ZBROJNA: Czy nie byłoby łatwiej znaleźć kompromis, gdyby programaktywizacji zawodowej 50+ ogłoszony niegdyś przez ministra Michała Boniego został rozciągnięty także na byłych wojskowych?

STANISŁAW WZIĄTEK: W tej kadencji już nie uda się tego zrobić. Uważam, że niewykorzystywanie potencjału, jakim są emerytowani żołnierze, to ogromna strata dla państwa, a dodatkowo przyczyna ogromnego rozgoryczenia i żalu tych ludzi.

POLSKA ZBROJNA: Dorobek komisji obrony po blisko czterech latach nie wygląda zbyt imponująco. Rozpatrywano 40 projektów ustaw, ale prace nad dziewięcioma jeszcze się nie skończyły albo zostały przerwane.

STANISŁAW WZIĄTEK: Praca parlamentu nie polega jedynie na uchwalaniu prawa. Przynależy mu też – niestety, nie w pełni wykorzystywana – funkcja kontrolna. Powinniśmy zdecydowanie więcej czasu poświęcać na to, co wiąże się z kontrolowaniem przestrzegania prawa i monitorowaniem realizacji zadań przez administrację rządową.

POLSKA ZBROJNA: A może Komisja Obrony Narodowej nie jest potrzebna? Bronisław Komorowski jako marszałek sejmu zastanawiał się, czy nie połączyć jej z Komisją Spraw Zagranicznych.

STANISŁAW WZIĄTEK: To był pomysł nieprzemyślany, delikatnie mówiąc, i jego realizacja przyniosłaby straty. Taka fuzja sprawiłaby, że w natłoku problemów międzynarodowych to, co stanowi wewnętrzną strategię obrony i bezpieczeństwa państwa, mogłoby zostać zatracone.

POLSKA ZBROJNA: Siła komisji w dużym stopniu zależy od pozycji posłów, którzy
w niej zasiadają. Niestety czasy, kiedy członkami KON byli sekretarze generalni trzech najbardziej liczących się wówczas ugrupowań, dawno minęły. Dominują parlamentarzyści, którzy nie odgrywają pierwszoplanowej roli w swoich klubach.

STANISŁAW WZIĄTEK: To nie do końca prawda. W komisji obrony są osobowości, jak chociażby marszałek Ludwik Dorn, byli wiceministrowie obrony Jadwiga Zakrzewska i Antoni Macierewicz. Czesław Mroczek, nowy sekretarz stanu w MON, był sekretarzem klubu PO. Jest grupa młodych i bardzo aktywnych posłów PiS. Po odejściu Janusza Zemkego do Europarlamentu ja przyszedłem, żeby tę komisję wzmocnić.

Stanisław Wziątek
Pochodzi z Połczyna-Zdroju, którego burmistrzem był przez prawie dwie kadencje. Kierował też wówczas Stowarzyszeniem Gmin Uzdrowiskowych oraz Stowarzyszeniem Gmin Pojezierza Drawskiego, a także był prezesem Stowarzyszenia Gmin Polskich Euroregionu Pomerania. W 2001 roku został wojewodą zachodniopomorskim. Cztery lata później, a potem także w 2007 roku uzyskał mandat posła na Sejm
RP. Jest przewodniczącym Komisji Obrony Narodowej oraz zastępcą przewodniczącego Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych.