Dostawie transporterów Rosomak dla Wojsk Lądowych towarzyszy szkolenie załóg wozów przez instruktorów fabrycznych. Zaliczyło je już około 6,4 tysiąca żołnierzy: kierowców, dowódców, działonowych oraz mechaników różnych specjalności. Instruktorzy Wojskowych Zakładów Mechanicznych SA borykali się niekiedy z brakiem pojazdów do prowadzenia zajęć oraz kłopotami w instruowaniu kilkunastoosobowej grupy, gdy konieczne było wchodzenie na kadłub i zaglądanie do wnętrza przez mały właz. Zbudowali więc trenażer. Była to reakcja na wnioski z ankiet po kursie. Żołnierze apelowali w nich: „zwiększcie liczbę pomocy dydaktycznych”.

WIERNE ODWZOROWANIE

Teraz każdy, kto szkoli się na kierowcę, spędza już pierwszego dnia 15–20 minut w stacjonarnym trenażerze TK-1. Bez wyjeżdżania na poligon, pod dachem Ośrodka Szkolenia Specjalistów WZM SA. Tomasz Nikisz, kierownik działu wsparcia klienta i szkolenia specjalistów WZM SA, zachwala, że zastosowanie tego typu urządzenia umożliwiło symulowanie awarii układów pojazdu sygnalizowanych w przedziale kierowcy oraz sprawdzenie reakcji ucznia na 20 nietypowych sytuacji: od odcięcia dopływu paliwa, przez zanieczyszczenie filtra powietrza, awarię koordynatora silnika i zbyt wysoką temperaturę oleju hydraulicznego, po awarię hamulców czy brak ładowania w akumulatorze. „Jeśli ćwiczący nie zareaguje lub zareaguje źle, trenażer symuluje zatrzymanie transportera i na przykład wyłączenie silnika, co odzwierciedli rzeczywiste zachowanie pojazdu w danej sytuacji”, wyjaśnia Nikisz.

„Dźwięk docierający z głośnika do uszu ucznia kierowcy to nagranie oryginalnego warkotu silnika Scanii, uwzględniające zwiększanie i zmniejszanie obrotów. Zależało nam na stworzeniu takiego trenażera, bo awarie w Rosomaku są sygnalizowane w przejrzysty, ale specyficzny sposób. Kierowca szybko je zauważy, musi jednak wiedzieć, co się dzieje i jak postąpić. W rzeczywistym pojeździe symulowanie takich sytuacji jest niemożliwe ze względu na koszty oraz narażenie pojazdu na uszkodzenie”. Nikisz przyznaje, że chciałby, aby kolejnym etapem rozbudowy TK-1 było opracowanie funkcjonalnych modeli działania systemu nawigacji i przeciwpożarowego.

Prototyp nowego trenażera kierowcy TK-1 powstał z inicjatywy inżynierów WZM SA, wyłącznie za pieniądze firmy. Autonomiczność projektowa i finansowa pozwala im reagować natychmiast na niedociągnięcia. Inicjatywą budowy trenażera siemianowiczanie zaskoczyli Finów, bo okazało się, że licencjodawcy konstrukcji transportera AMV nie mają takiego urządzenia. „Zaproponowaliśmy firmie Patria, że przygotujemy trenażer w wersji angielskojęzycznej”, ujawnia Nikisz. „Możemy oferować taki sprzęt ich klientom”.

Zachowanie przyszłego kierowcy lub dowódcy w TK-1 instruktor śledzi za pomocą kamery. „W urządzeniu wiernie odtworzyliśmy wyposażenie kabiny wozu bojowego. Wykorzystaliśmy prawdziwe części z transportera, łącznie z zespołem regulowanego fotela i tapicerką. Nie ma tylko radia Blaupunkta i poczucia faktycznego przemieszczania się po nierównym terenie”, zauważa Marek Rogowski, kierownik sekcji w dziale wsparcia klienta i szkolenia specjalistów w Ośrodku Szkolenia Specjalistów WZM SA. „Nie chcieliśmy makiet. Uznaliśmy, że szkolony powinien mieć do czynienia z takimi samymi urządzeniami, jakie znajdzie w pojeździe”. Jedyną atrapą jest wydrukowana laserowo trójwymiarowa puszka systemu łączności pokładowej.

Prawdziwy Fonet jest tu zbędny. W wizjerze uczeń widzi odtworzony teren poligonu w Biedrusku. Symulowane mogą być noktowizja oraz trudne warunki pogodowe. Na małym monitorze jest podgląd wirtualny terenu z kamery wstecznej. TK-1 ma umożliwiać poruszanie się po odwzorowanym fragmencie afgańskiej prowincji Ghazni. Za informatyczne przygotowanie trenażera odpowiedzialna jest warszawska spółka Trinity Interactive. Jej personel współpracował z konstruktorami WZM SA przy tworzeniu TH-1 (wstępny trenażer dla załogi wieży – dowódcy i działonowego) i SK-1 (kompleksowy symulator strzelania), którymi dysponuje już Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu. Trenażery te wyprodukowała spółka OBRUM z Gliwic. TH-1 w ofercie ma też firma Autocomp ze Szczecina.


DRAPIEŻCA WŚRÓD SYMULATORÓW

Trzy wymienione trenażery tworzą rodzinę urządzeń wykorzystywanych do pomocy w szkoleniu załóg Rosomaków, nazwaną Rosiczka. Nie bez powodu. Określenie to kojarzy się bowiem z Rosomakiem, a dodatkowo wielu urządzeniom dydaktycznym w naszym wojsku nadawano kryptonim wywodzący się właśnie od kwiatu (na przykład Śnieżnik). „Chcieliśmy, aby kwiat dający nazwę naszemu urządzeniu był drapieżnikiem”, śmieje się Nikisz. Budowa prototypu TK-1 trwała około ośmiu miesięcy. „Chcieliśmy pokazać, że jesteśmy kreatywni, reagujemy na potrzeby klientów. Przecież transporter to nie tylko pojazd”, komentuje rzecznik prasowy firmy Michał Rumin, zajmujący się marketingiem.

Premierę publiczną TK-1 miał na wystawie zbrojeniowej w Kielcach. Pracownicy WZM SA przywieźli go tam na ruchomej platformie. Wcześniej musieli TK-1 zdemontować, aby wynieść z ośrodka szkolenia i ponownie zmontować. „Ten trenażer znajdzie zastosowanie wszędzie tam, gdzie szkolą się załogi Rosomaków. Umożliwia bowiem wyrabianie i utrzymywanie nawyków przy jednoczesnym zapewnieniu niskich kosztów użytkowych. Myślimy też o budowie trenażera do systemu wieżowego i połączeniu go z trenażerem kierowcy TK-1”, zapowiada Nikisz. „Wtedy moglibyśmy szkolić kompletną, współpracującą ze sobą załogę. Mamy już koncepcję, ale zbudowanie tego urządzenia musi potrwać dłużej ze względów finansowych”.

SALA SZKOLENIA OGNIOWEGO

Oprócz interaktywnego trenażera kierowcy instruktorzy w Siemianowicach Śląskich mają salę szkolenia ogniowego i systemów specjalnych ze stanowiskami dla sześciu ćwiczących. Istnieje możliwość automatycznego tworzenia dla każdego z nich raportów ze szkolenia z używania głównego oręża wozu i armaty Bushmaster kalibru 30 milimetrów. Stanowiska te to pięć symulatorów komputerowych oraz jedno komputerowo-mechaniczne, z prawdziwym pulpitem sterowania. Ponadto instruktorzy wdrażają multimedialną, trójwymiarową prezentację-dokumentację konstrukcji podwozia i wieży Rosomaka, w której umieszczono przejrzyste modele ukazujące działanie głównych komponentów pojazdu oraz zasady obsługi. Ułatwia ona poznanie wozu osobom, które z wykształcenia nie są mechanikami. Nikiszowi i Rogoskiemu marzy się jeszcze opracowanie prezentacji działania systemów nawigacji i przeciwpożarowego.

Pracownicy WZM SA zajmują się szkoleniami żołnierzy od 1998 roku, bo już wtedy, za sprawą dostarczenia wojsku zmodernizowanych samochodów rozpoznawczych BRDM-2M98, firma zobowiązała się do przeszkalania załóg. Wówczas podczas zajęć instruktorzy korzystali z rzutnika i folii z rysunkami. Dziś promują własny system szkoleniowy wspomagany komputerowo (computer based training).