Sikorski spytał, jak z perspektywy czasu Siwiec ocenia decyzję o wysłaniu polskich wojsk do Iraku. "Czy wtedy można się było zachować mniej entuzjastycznie, tzn. poprzeć koalicję politycznie, ale niekoniecznie wysyłać wojska, czyli zachować się tak, jak zachowaliśmy się my w Libii?" - pytał Sikorski.

Siwiec przypomniał, że "tamte decyzje zapadały w cieniu dymów Manhattanu", krótko po zamachu z 11 września 2001 r. "To był taki moment historyczny, kiedy Amerykanie poprosili nas o pomoc, ale nie o pomoc polityczną, ale militarną. Kiedy Stanom Zjednoczonym, którym tak wiele zawdzięczamy, jeśli chodzi o budowę demokracji i wolności w Polsce, mogliśmy pomóc, zamienić braterstwo słów w braterstwo broni. My to zrobiliśmy" - powiedział Siwiec.

Podkreślił, że dzisiaj Sikorski, jako szef MSZ, "czerpie pełnymi rękami z tego dorobku". "Dzisiaj nasza pozycja sojusznicza jest bez porównania lepsza, również dlatego, że nasi żołnierze podjęli ryzyko tej misji. (...)Chciałbym, żeby pan to docenił. To była słuszna decyzja, to była trudna decyzja, za którą zapłaciliśmy straszliwą cenę krwi, bo nasi żołnierze tam ginęli, ale decyzja, która służy Polsce, nie tylko jej pozycji w kontaktach z USA, ale również na arenie międzynarodowej" - przekonywał Siwiec.

Zdaniem Sikorskiego wojna w Iraku to była wojna z wyboru. "Sadzę, że Stany Zjednoczone zapłaciły zbyt dużą cenę; dziś okazuje się, że nie bardzo je było na to stać i jeszcze przez wiele lat będą płacić za ekonomiczne skutki tych bardzo kosztownych działań w Iraku" - uznał szef MSZ.