Simone Moro jest w ciągłym ruchu. Jeżeli akurat nie wspina się zimą na jeden z ośmiotysięczników w Himalajach, zapewne realizuje projekt w Europie, albo podróżuje pomiędzy festiwalami górskimi i spotkaniami, zarażając innych swoją pasją do eksploracji. Przy takim trybie życia nabrał pewnego doświadczenia i wie co się przyda, a czego nie warto ze sobą zabierać na daną wyprawę.
Są jednak rzeczy, które trafiają do torby niezależnie od celu wyjazdu. Można je nazwać niezbędnikiem, innym dla każdego podróżnika.

Pierwsze, o czym wspomina Moro zapytany o swój niezbędnik, to rzeczy które pozwalają na szybki trening. Przerwa w ćwiczeniach, nawet podczas wakacji, nie wchodzi w grę. Dlatego nigdy nie zapominam o butach i stroju do biegania, a często i drążku do podciągania. W ten sposób mogę wykonywać podstawowe ćwiczenia niezależnie od tego gdzie w danej chwili jestem.

Po dłuższym zastanowieniu przyznaje także, że niemal każdą podróż traktuje jak potencjalną okazję do wspinaczki. W mojej torbie zawsze znajdzie się miejsce na buty do wspinaczki, magnezję, koszulkę, lekki plecak, a także kurtkę z membraną - przyznaje.

Dla Moro, który dużą część roku spędza w drodze, ważny jest też stały kontakt z rodziną i współpracownikami. Wystarczy wspomnieć choćby zimową wprawę na Nanga Parbat, kiedy w oczekiwaniu na okno pogodowe kończył kolejne rozdziały swojej książki, by zrozumieć czemu na końcu jego listy niezbędnych w podróży rzeczy znajduje się laptop z połączeniem satelitarnym.

Simone nie jest wyjątkiem jeśli chodzi o przygotowanie do wyprawy. Z pewnością każdy wymienić może kilka rzeczy, które zawsze trafiają do podróżnego niezbędnika.