Według ekspertów jednym z najbardziej niebezpiecznych lotnisk na świecie jest Toncontin w Hondurasie. Położony jest na wysokości 1000 m n.p.m. i jest otoczony górami. Droga do kołowania ma zaledwie 1863 m i jest jedną z najkrótszych dla lotów międzynarodowych. By tu wylądować piloci muszą najpierw przedostać się przez wąwóz, a potem ostro skręcić w lewo. Od 1989 roku zdarzyło się tu sześć śmiertelnych wypadków. Po raz ostatni w marcu 2011 roku - zginęło dwunastu pasażerów i dwóch pilotów.

http://youtu.be/CJoXMcehrYo

Bardzo niebezpiecznie jest również na lotnisku Lukla w Nepalu. Tutaj przylatują przede wszystkim alpiniści, którzy chcą zmierzyć się z Mount Everestem, ale już samo przybycie jest niezwykle niebezpieczne. Droga do kołowania jest tu jeszcze krótsza, bo ma jedynie 527 metrów i jest 20 m szeroka, a do tego ma spadek o nachyleniu 12 procent.

http://youtu.be/uDfI4tbMUvs

To jednak jeszcze nic. Na jednej ze stron jest przepaść, a po drugiej jest ściana góry. A ponadto na wysokości 2860 m n.p.m. pogoda potrafi zmienić się w ciągu paru zaledwie sekund. Inne lotniska w Nepalu są równie niebezpieczne i trudne dla pilota. Nic dziwnego, że właśnie w tym kraju od 1951 roku było aż 70 wypadków, w których zginęło ponad 600 pasażerów.

Trzecim, co do trudności lotniskiem na świecie jest Matekane Air Strip w Lesotho. Tutaj piloci mają jedynie 400 metrów do kołowania, a droga kończy się 600-metrową przepaścią. Tutaj przylatują jednak przede wszystkim lekarze i wolontariusze, którzy chcą dostać się do pobliskich wiosek. Jeszcze gorzej jest przy powrocie. Pilot musi sobie poradzić... pod górkę i z przeciwnym wiatrem.

http://youtu.be/76dPP9vAFSA

Z dużych, międzynarodowych lotnisk w dziesiątce znalazło się również Johna F. Kennedyego w Nowy Jorku. Wszystko, dlatego, że liczba lądowań i startów znacznie przekracza wszelkie wymogi. Może bardzo łatwo dojść do kolizji i piloci muszą wykazać się nie lada koncentracją i obserwacją terenu. Często, ci co lądują na JFK muszą uważać na tych, co startują w Newark i La Guardia.