Wszystko za sprawą niemieckiego inżyniera lotnictwa Alexandera Boeck’a. To on skonstruował ten genialny produkt, który dał początek jednemu z najciekawszych sportówmiejskich. Mówią o nim, że to „trampolina na ulicy”, „skaczące szczudła” albo „siedmiomilowe buty”. Daje niezwykłe przeżycia, pomaga wybić się z tłumu i pokazać cośoryginalnego.

Prędkość 30km/h jest możliwa do osiągnięcia dzięki kompresji i specjalnej sprężynie zamontowanej w urządzeniu. Warto podkreślić, że wysiłek jaki wkłada biegacz rozpędzając się do tej prędkości nie jest większy od tego, który wkładamy w tradycyjne bieganie.

Moda na Poweriser od jakiegoś czasu opanowuje kolejne części świata. Ludzie biegają, skaczą, wykonują akrobacje, często zamieniają wysłużony rower na ten sportowy krzyk mody. Nowoczesny środek lokomocji idealny, żeby skoczyć na pocztę albo wyskoczyć na piwo.

Poweriser to nie tylko rekreacja. W internecie znaleźć można sporo informacji na temat nowego sportu ekstremalnego związanego z tym urządzeniem. Chodzi o powerbocking. Podstawy pojmiesz w 30 minut, pod warunkiem, że przyzwyczaisz się do tego, że na starcie jesteś o 18cm wyższy oraz do tego, że wyglądasz jak cyborg. Dyscyplina daje niezwykle dużo frajdy i jednocześnie stanowi alternatywny sposób na podjęcie aktywności sportowej.

Shutterstock

Jeśli jeszcze brakuje wam motywacji, podpowiadamy, że do pobicia jest pewien rekord świata związany z Poweriser: 20 backflip'ów w 20 sekund...

Ile to kosztuje? Tyle co przeciętny rower . Ceny „siedmiomilowychbutów” mieszczą się w przedziale 800-1500zł. Nie obiecujemy, że powerbocking zmrozi krew w żyłach, być może lekko ją schłodzi, a na pewno wywoła gęsią skórkę.