Szwajcar przeszedł kilometr po linie nośnej kolejki górskiej jadącej na szczyt Zugspitze, najwyższego szczytu Niemiec. Idąc po kablu grubym na pięć centymetrów, wspiął się aż o 348 metrów w górę względem punktu startu. Pokonanie całej trasy zajęło mu godzinę i 20 minut. Dokonał tego bez jakiegokolwiek zabezpieczenia i w zwykłych butach z supermarketu. Mężczyzna pobił rekord Guinnessa w kategorii "najdłuższy i najwyższy spacer po linie bez tyczki balansującej".

"To było bardzo wyczerpujące. Moje nogi cały czas się trzęsą. Nie mam zamiaru tego powtarzać" - powiedział Nock dziennikarzom po dotarciu do stacji końcowej kolejki.

Wyczyn Szwajcara zasługuje na uznanie tym bardziej, że tym razem linoskoczkowi nie pomagała tyczka balansująca. Użył jej dwa lata temu, gdy po raz pierwszy pokonywał trasę po linie na szyczyt Zugspitze.

Akrobata ma 46 lat, a chodzenie po linie trenuje od ponad 40. Na co dzień pracuje w cyrku, a na swoim koncie ma już kilka podobnych wyczynów, na przykład przejście nad jeziorem Zurych.

Nock w ciągu następnych siedmiu dni ma zamiar pobić sześć kolejnych rekordów z dziedziny przemieszczania się po linie. Będzie między innymi schodził po linie kolejki, przechodził nad szerokim na trzy kilometry jeziorem i jechał na rowerze 50 metrów nad ziemią. Dzięki serii swoich wyczynów chce zebrać pieniądze na rzecz Unicef-u.

Zugspitze jest najwyższym szczytem w Niemczech (2962 m n.p.m.). Należy do pasma górskiego Wettersteingebirge znajdującego się w Alpach bawarskich, na granicy niemiecko-austriackiej w okręgu Garmisch-Partenkirchen. Nazwa góry pochodzi od częstych lawin (z niemieckiego: Lawinenzge) schodzących w dół stromej północnej ściany.