Na 10-metrową wieżę wspinał się jak co roku "Gruby Kazio", potężny basenowy. Postawny mężczyzna, który pełnił funkcję basenowego, skakał do wody, która strzelała do góry niczym po wybuchu bomby. To był rytuał, który oznaczał jedno: sezon na basenie Legii został oficjalnie otwarty!

W upalne dni na basenową "łączkę" tłumy warszawiaków ciągnęły niczym pszczoły do miodu. Bo tam trzeba było być, bo tam toczyło się życie zupełnie inne od szarej rzeczywistości PRL. Szpan, piękne kobiety, sławni artyści i pokątne interesy - wszystko to skupione w jednym miejscu stanowiło niezłą mieszankę wybuchową, A całość podlewano serwowanym na basenie radzieckim szampanem. To był prawie powiew zachodniego luksusu!

Polska Agencja Prasowa / Mariusz Szyperko

Ramię w ramię z basenowych atrakcji korzystali reżyserzy, aktorzy, pisarze, bogaci prywaciarze, studenci i... prostytutki.

- Panowała absolutna symbioza towarzyska, a obecność artystów nobilitowała ludzi z większą gotówką. Czasami trudno się było domyślić, czym w rzeczywistości zajmują się niektórzy bywalcy, gdyż ich oficjalne zarobki raczej nie pozwalałyby na podobny tryb życia - czytamy w książce "Życie towarzyskie elit PRL".

Polska Agencja Prasowa / PAP

I choć woda w basenie nie zawsze była pierwszej świeżości, to nikt się tym nie przejmował, bo najmniej chodziło się tam po to, żeby popływać w basenie czy się opalić. Raczej po to, żeby zobaczyć panienki w kostiumach kąpielowych. A poza tym jeśli dziewczyna chciała poznać kogoś "z nazwiskiem" lub nawet dostać rolę w filmie, to miejsce nadawało się do tego idealnie. Przecież właśnie na basenie Legii Romanowi Polańskiemu wpadła w oko Jolanta Umecka, która później zagrała w filmie "Nóż w wodzie".

I choć między tym dwojgiem akurat nie było romansu, to atmosfera na basenie, a precyzyjniej w jego otoczeniu, wprost kipiała seksem. Seksualne podboje kończyły się jednak często w... poradni chorób wenerycznych, bo mało kto w tamtych czasach używał prezerwatyw.

- Na basenie Legii każdy z chłopaków chciał i mógł mieć Krysię M. Podniecała, ulegała z łatwością i była tą swoją łatwością szalenie ekscytująca. Zgrabna, opalona na brąz, wesoła, z dobrej rodziny, zachłanna na seks... a może jej było wszystko jedno. Zaraziła syfem pewnie dwa tysiące chłopaków, mężczyzn w wieku od siedemnastu do siedemdziesięciu lat. W przychodni "W" w Śródmieściu miała swoje akta w kilku szafach - wspominał Jerzy Gruza cytowany w książce "Życie towarzyskie elit PRL" przez Sławomira Kopra.

Polska Agencja Prasowa / PAP

Upalne dni płynęły na basenie leniwie, a ówczesne celebrytki plotkowały o tym, jaki dany pan ma rozmiar, kto kogo zdradza, kto kogo na tym przyłapał. Basenowe życie towarzyskie kwitło przez dwie dekady. Potem nastąpił jego zmierzch i w końcu smutny finał w latach 90., kiedy to basen został wyłączony z użytkowania.

Obiekt był potem systematycznie dewastowany. Kilka lat temu wyburzono basenowe niecki i pawilon. Słynna wieża do skoków stała jeszcze do 2011 roku, ale wtedy i ona podzieliła los innych basenowych obiektów. I to był koniec tego kultowego dla warszawiaków miejsca. Na miejscu basenu Legii zbudowano parking, który dziś służy kibicom przyjeżdżającym na Łazienkowską oglądać zmagania piłkarzy.

Basen Legii to budowla jeszcze przedwojenna. Charakterystyczną wieżę do skoków wzniesiono w 1928 roku, a basenowy kompleks zbudowano na podstawie projektu Aleksandra Kodelskiego i Romualda Raksimowicza. Złoty okres obiektu rozpoczął się w 1956 roku - wtedy to zbudowano drugi basen, który stał się jednym z ulubionych miejsc spędzania wolnego czasu przez mieszkańców stolicy.