Prostytutka powiedziała przed sądem, iż jej klient zapłacił jej z góry 400 euro za dwie godziny "zabawy". Po upływie tego czasu miał jednak chcieć więcej i zażądał "wzbogacenia" zabawy o transseksualistę - podaje tvn24.pl.

Mężczyzna zaprzecza zeznaniom oskarżonej. Twierdzi, że oczekiwał jedynie delikatnego seksu z lekkim sado-maso, natomiast otrzymał wyjątkową porcję agresji i kobiecej dominacji. Według jego zeznań, prostytutka związała go i nie chciała uwolnić przez dwie godziny. Seksualne zabawy wzbogaciła substancjami niedozwolonymi. Mężczyzna przekonywał sąd, że został zmuszony do spożycia kokainy.

Następnie prostytutka miała trzymać przy jego szyi nóż kuchenny i wymusić podanie PIN-u do karty płatniczej, z której jej kolega następnie wypłacił niemal tysiąc euro. Kobieta zapewnia, że nic takiego nie miało miejsca - informuje tvn24.pl.

Ostatecznie sąd oddalił pozew mężczyzny, stwierdzając że niemożliwym jest ustalenie faktycznego stanu rzeczy na podstawie zeznań osób, w których krwi wykryto ślady narkotyków