Amerykańscy naukowcy, dr Timothy Perper i dr David Givens, przez 9 tys. godzin analizowali proces flirtu. Obserwacje prowadzili w hotelowych barach, czyli w środowisku naturalnym dla podrywu, gdzie dokumentowali sygnały wysyłane sobie przez nieznajomych. 

Według badaczy w niewerbalnym przekazie lepsze są kobiety. W pubach czy na przyjęciach samotne panie większość czasu spędzają na wysyłaniu seksualnych sygnałów – podaje portal twardziel.pl

Prof. Monica Moore, psycholog z Webster University w St. Louis policzyła jak często kobiety zachęcają mężczyzn do flirtu. Okazało się, że w ciągu godziny potrafią wysłać aż 35 sygnałów.

Repertuar kobiecych sposobów na podryw jest szeroki i obejmuje aż 52 zachowania – od nieśmiałych uśmiechów, po prowokujące oblizywanie warg. Tak zwabiony mężczyzna nie ma innego wyjścia i musi rozpocząć rozmowę.

Naukowcy zwracają także uwagę na to, że flirtowanie jest jak gra towarzyska, a dwuznaczność rozmów i niedomówienia znacząco podnoszą atrakcyjność partnerów.