Gadżet fachowo nazywa się We-Vibe i jest hitem branży erotycznej ostatnich miesięcy. Dlaczego? Bo łamie dotychczasowe wyobrażenie o wibratorze, jako nieeleganckim, zazwyczaj różowym przedmiocie dedykowanym głównie kobietom. Masażer osobisty We-Vibe skonstruowany jest w taki sposób, aby partnerzy mogli go używać podczas stosunku, oboje odczuwając przyjemność.

Wibrator posiada dwa motorki wibracyjne. Jeden z nich wchodzi do wewnątrz pochwy partnerki, drugi pozostaje na jej zewnętrznej części opierając się o łechtaczkę. Podczas odbywania stosunku zarówno kobieta jak i mężczyzna czują przyjemne wibracje, które potęgują doznania - tłumaczy Robert Strzelecki z salonu erotycznego Refform Fetish Store.

Istnieją dwa modele wibratora dla par: We-Vibe II oraz nowocześniejszy We-Vibe 3, który dodatkowo został wyposażony w pilot umożliwiający zdalne sterowanie wibracjami podczas stosunku. Wibrator We-Vibe ma aż dziewięć trybów wibracji (Niska Prędkość – Wysoka Prędkość – Drganie – Fala – Pulsowanie – Rampa – Droczenie – Wznoszenie – Cza-Cza) , dzięki czemu partnerzy mogą dopasować jego działanie do swoich upodobań.

http://youtu.be/86D7CHu2E2o

Wyglądem zupełnie nie przypomina gadżetu erotycznego. Z powodzeniem można go trzymać w łazience, zabrać ze sobą w podróż. Osoba niewtajemniczona nie domyśli się do czego służy. Posiada dwa akumulatorki, które można wielokrotnie ładować. Ma niewielkie rozmiary - około 8 cm długości i 2,5 cm szerokości. Waży ok. 60 gramów.

We-Vibe wykonany jest z silikonu jakości medycznej, dzięki czemu idealnie dopasowuje się do ciała. Jest także wodoodporny, także zabawa w wodzie z udziałem We-Vibe jest jak najbardziej wskazana - zachwala Robert Strzelecki z Refform Fetish Store.