Serwis banzaj.pl przedstawia wyniki ostatnich badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu w Leeds. Dzięki ich staraniom wiemy nieco więcej o życiu i pracy kobiet w nocnych klubach.

Jeśli myślisz, że striptizerki nienawidzą siebie za to co robią, nie znoszą swojej pracy i najchętniej zmieniły by ją przy pierwszej lepszej okazji… jesteś w błędzie. Z analiz wynika, że kobiety zatrudnione w nocnych klubach lubią swoją profesję: elastyczny czas pracy, duże zarobki, sami zachwyceni klienci!


>>> Jegostrona.pl na Facebooku – polub i bądź na bieżąco >>>


Ponadto, taniec nie jest ich jedynym sposobem zarabiania. Banzaj.pl przytacza słowa dr Teeli Sanders, która w trakcie rozmów z kobietami przekonała się co tak naprawdę znaczy zawód striptizerki. Okazuje się, że praca ta w 80% to rozmowa z klientami. Wygimnastykowane, giętkie ciało to jedynie połowa sukcesu, a równie ważne są np. zdolności interpersonalne, umiejętność zabawienia klientów w taki sposób, aby zachęcić ich do opróżnienia portfeli.

Z badań wyłania się jeszcze jedna bardzo interesująca obserwacja. Co czwarta dziewczyna zajmująca się tańcem na rurze jest wykształcona, co więcej 20% kobiet tańczy po to, żeby opłacić czesne. Pracowniczki nocnych klubów to w dużej mierze absolwentki wyższych uczelni (szczególnie o profilu humanistycznym), którym ciężko znaleźć tak dobrze płatną pracę. Często tańczą dla tych samych mężczyzn u których mogłyby być zatrudnione, za znacznie niższą stawkę.

Wbrew obiegowym plotkom, nikt nie zmusza striptizerek do pracy. Obraz bitych, wykorzystywanych kobiet to stereotyp podobnie jak to, że do podjęcia tej pracy zmusiła ich kiepska sytuacja materialna. Kobiety przyznają, że mogłyby podjąć pracę jako opiekunki, kelnerki etc. jednak tańcząc zarobią znacznie więcej.

Zarobki w tej branży kształtują się na poziomie 232 funtów za noc (wg badań Uniwersytetu w Leeds), co daje rocznie 48 tys. funtów. Na naszym podwórku kwoty są nieco niższe: 200zł za kilka godzin pracy na nocną zmianę.