Łatwo dostępna pornografia wciąga coraz więcej, coraz młodszych mężczyzn, nasilając skutki odkrytego przez naukowców problemu. Ciągły kontakt z filmami oraz zdjęciami epatującymi nagością zmniejszają męskie libido, a w skrajnych przypadkach prowadzą do impotencji.

Zdaniem naukowców bardzo niebezpieczna dla zdrowia jest również ciągła stymulacja dopominą wydzielaną pod wpływem podniecających obrazów. Z biegiem czasu zapotrzebowanie na „hormon szczęścia” rośnie, przy czym w trakcie aktu seksualnego z realną partnerką, mężczyźnie coraz trudniej uzyskać podniecenie.

Jak donosi Daily Mail, nałogowe korzystanie z pornografii może na tyle zmniejszyć reakcję organizmu na dopamię, że uzyskanie erekcji w trakcie tradycyjnego seksu staje się niemożliwe. Porno-użytkownicy potrzebują coraz bardziej ekstremalnych doznań, aby osiągnąć podniecenie seksualne. „Współcześni użytkownicy internetu oglądają wiele filmów erotycznych jednocześnie, uczestnicząc w live-sex-chat przeskakują z kanału na kanał lub oglądają bardzo twardą pornografię” – twierdzi jeden z ekspertów badających problem.

 Impotencja to bardzo często problem mężczyzn poniżej pięćdziesiątego roku życia, a pierwsze zburzenia erekcji pojawiają się już u dwudziestolatków.  Młodzi ludzie nie mają świadomości, że kontakt z tego rodzaju „rozrywką” może skończyć się dla nich tragicznie.  Specjaliści ostrzegają: problemy z libido i erekcją to nie wszystkie zagrożenia. Pornografia powoduje również bezsenność, drażliwość, skrajne stany emocjonalne jak panika czy rozpacz, problemy z koncentracją a nawet objawy grypopodobne. Wyniki badań zadają kłam założeniu, że pornografia jest tylko niewinną i nieszkodliwą zabawą.