Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę hasło „sprzedam dziewictwo” i momentalnie otrzymamy ogrom ogłoszeń. Ceny są różne, od kilkuset złotych do kilku tysięcy euro. Opłata studiów, wyjazd za granicę, spełnianie marzeń, a nawet przysłowiowe „waciki” – wszystko kosztuje. Dziewczyny, szukając sposobu na zarobek, decydują na handel tym, co niegdyś najcenniejsze, o ile nie bezcenne – handel cnotą. Dla nich przestaje mieć jakąkolwiek wartość, dlaczego więc nie zarobić na tym, co pozostaje wyjątkowe dla mężczyzn? 

Wysoka blondynka, krągła brunetka, a może gorąca ruda? Jest w czym wybierać. Na sprzedaż decydują się głównie nastolatki, w końcu utrzymanie dziewictwa do 18-stki graniczy z cudem. W ogłoszeniach podawane są również wymagania odnośnie potencjalnych nabywców. Pan powinien być przystojny, zadbany, inteligentny, bogaty, młody, zdrowy, szanujący kobiety i oczywiście nieżonaty. Małżeństwo to przecież rzecz święta i nieetyczna byłaby sprzedaż niewinności komuś, kto ma żonę. Jak widać, dziewczyny się „szanują” i mają swój własny pogląd na etykę...

   
>>> Jegostrona.pl na Facebooku – polub i bądź na bieżąco!
  

Spotyka się też oferty innego rodzaju. Jak podaje interia.pl panie pochodzące z tzw. dobrych rodzin, które nie straciły cnoty we wczesnej młodości, decydują się na jej sprzedaż w późniejszym wieku. Nie chodzi tu już o pieniądze, ale o pozbycie się ciężkiego brzemienia. Wreszcie spotykają na swojej drodze mężczyznę, z którym chcą być, ale dziewica koło 30-stki? To według nich wstyd i dziwactwo, do którego nie można się przyznać. Zamiast ofiarować partnerowi w prezencie swoją czystość, wolą ją sprzedać komuś obcemu i zyskać w ten sposób doświadczenie. 

Jakie są prawdziwe powody zamieszczania takich ogłoszeń? Ile z tych dziewczyn to faktycznie dziewice? Ile z ofert jest tylko prowokacją i chęcią sprawdzenia reakcji innych? Na te pytania nikt nie zna odpowiedzi. Nie da się jednak zaprzeczyć, że dziewictwo ma co raz mniejszą wartość, a handel nim w Polsce dopiero zaczyna raczkować. 

Sprzedaż cnoty to jednorazowy interes, ale skoro kobieta zdecydowała się już na taki krok, to niczym trudnym będzie późniejsze oferowanie podobnych usług za sponsoring. Szkoda tylko, że w dzisiejszym zmaterializowanym świecie ani oferentki, ani mężczyźni odpowiadający na ogłoszenia nie zwracają uwagi na krzywdę, jaką sobie czynią.