Aktorka Patrycja Kazadi znalazła łyżkę dziegciu w beczce miodu. Podczas urlopu w Egipcie zaatakował ją jeżowiec. W jaki sposób? Otóż stworzenie podstępnie podłożyło się pod stopę aktorki i dźgnęło ją kolcem. Aktorka mogła nawet stracić stopę! - martwi się "Fakt". A mogło być jeszcze gorzej, gdyby zamiast jeżowca dopadł ją jeżozwierz.
"To było straszne. Weszłam do wody i nagle poczułam straszny ból w nodze" - opowiada aktorka reporterom "Faktu". "Noga spuchła mi jak bania i trafiłam do miejscowego szpitala".
Egipska służba zdrowia nie należy do najlepszych na świecie, ale lekarzom mimo wszystko udało się uratować aktorkę i wyjąć nasączony jadem kolec. Po powrocie do kraju musiała jeszcze pójść na konsultację do polskiego lekarza i teraz czuje się znacznie lepiej.
Dobrze, że aktorka nadepnęła na morskiego jeżowca, a nie starła się z leśnym jeżozwierzem. Bo wtedy mogłaby wyglądać tak:
Jeżozwierze rzadko jednak chadzają po plaży. Można więc powiedzieć, że Kazadi miała szczęście.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|