Dziennik Gazeta Prawana logo

Tak się lansuje warszawka

5 kwietnia 2008, 04:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Oni wiedzą, że nie wystarczy być. Trzeba też mieć i umieć. Umieć zaistnieć. Wiedzieć, gdzie się bywa, co się pije, w czym się chodzi i czym się jeździ. Porsche, sushi i drinki marki ekstaza - wymienia "Fakt". To wszystko musi się obowiązkowo odbywać w błyskach fleszy. Bez tego warszawka nie przyjmuje w swoje szeregi. A chętnych nie brakuje...- ironizuje bulwarówka.

To jest właśnie lans - durne hasło, które dla wielu aspirujących do roli gwiazdy stanowi istotę życia. Pokazać się z kimś bardziej znanym, w prestiżowym miejscu, w drogich ciuchach. Przejść się ulicami Warszawy w świetle dnia, zwracając na siebie powszechną uwagę - pisze "Fakt".

Niektóre gwiazdeczki opanowały lans do perfekcji. Ale to nie jest tylko domena tych mniej znanych. Gwiazdy o silnej pozycji również muszą robić sporo, by zwrócić na siebie uwagę. Bo nie można przecież dopuścić do sytuacji, by o nas zapomniano. Wtedy nagle może się okazać, że nie jesteśmy nikomu do niczego potrzebni. Do tego też służy lans - czytamy w "Fakcie".

Lans to pojęcie niezwykle szerokie. Trampki do garnituru? Nic to, że wyglądasz jak wyrośnięty bobas, którego cisną lakierki od komunii - na to się zwraca uwagę. Trzeba przenieść jakieś papierki z punktu a do punktu b? Należy użyć do tego torby. Najlepiej Louis Vuitton - to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych. Ale przecież inaczej nie można. Bo mało prestiżowo. Prestiżowe muszą być też ciuchy na co dzień - twierdzi "Fakt". W końcu nie wiadomo, kogo się spotka albo czy się nie natknie na fotografa. Ubierać należy się więc w sklepach markowych. Boss, Lagerfeld, Ralph Lauren, Trussardi, Armani - to tylko pięć propozycji marek. Drogo, para dżinsów 1000 złotych - ale cóż, trzeba - szydzi bulwarówka.

Byle czym jeździć też nie wypada. Hitem ostatnich sezonów jest porsche carrera. Podstawowa wersja kosztuje około 400 000 złotych. Drogo, ale jak mus to mus. No i nie powinno się kupować auta używanego. To obciach.

Jak już mamy czym podjechać pod prestiżowy klub, teraz musimy wiedzieć, jak się w tym klubie zachować. Najpierw trzeba w ogóle przekonać tzw. selekcjonera, żeby do klubu wpuścił. Jak się uda, to trzeba pamiętać, że prawdziwy lans odbywa się w VIP-strefach, czyli odgrodzonych lożach dla wybrańców. Loża może być na obrzeżu strefy, żeby fotografowi udało się jakoś zrobić zdjęcie. No bo ktoś w końcu musi zobaczyć, że tam byliśmy...

Jak widać, lans to ciężki kawałek chleba. Non stop w gotowości, non stop zwracając uwagę na szczegóły. To wyzwanie dla tych, którzy wyzwania lubią. Głupota co prawda nie kosztuje, za to lans kosztuje sporo... - kpi "Fakt".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj