Reporter "Faktu" spotkał parę działaczy Samoobrony podczas popołudniowego joggingu niedaleko Wilanowa pod Warszawą. Jak wyglądała ta oryginalna musztra? Sandra w pełnym skupieniu powtarzała ćwiczenia, które wykonywał były poseł. A wiceszef Samoobrony nie szczędził swojej przyjaciółce pochwał. Nic dziwnego. Jego znajoma niewątpliwie na nie zasłużyła. Szczególnie w momencie, gdy udało jej się wziąć na plecy ciężar bądź co bądź dobrze zbudowanego działacza - czytamy w "Fakcie".

Niestety, po chwili, zupełnie nieoczekiwanie byłej posłance zatrzęsły się nogi. I oboje roześmiani padli w trawę.

"Bardzo się lubimy i gdy tylko mamy trochę wolnego czasu, staramy się spędzać go aktywnie" - tak tłumaczy "Faktowi" popołudniowy wypad na łono natury Sandra Lewandowska. Janusz Maksymiuk z kolei chwalił swoją podopieczną i zapewniał, że wszystkie ćwiczenia na pewno dobrze wpłyną na jej kondycję.