Dziennik Gazeta Prawana logo

Cerekwicka jest wolna

22 lutego 2008, 02:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
A miało być tak pięknie. W listopadzie ubiegłego roku narzeczony Kasi Cerekwickiej, Robert, wziął roczny urlop z pracy w Holandii i przyjechał do Warszawy, by zamieszkać z piosenkarką. Chcieli się ostatecznie przekonać, że do siebie pasują. Niestety, nie przeszli tej próby - smuci się "Fakt".

Co się stało, że czar niespodziewanie prysł? "Jak na razie rozpad mojego związku to sprawa zbyt swieża i nie mam siły o tym rozmawiać nawet z przyjaciółmi. W moim życiu ostatnio wiele się zmieniło i przeżywam obecnie trudne chwile, więc proszę o wyrozumiałość" - powiedziała w rozmowie z "Faktem" przygnębiona piosenkarka. I mimo że nie chce na razie zdradzać, co było powodem rozstania z narzeczonym, to można się domyślać, że narzeczeni musieli mieć problemy z porozumieniem się w zwykłym, codziennym życiu - uważa "Fakt".

Mimo że wspólne plany Kasi i Roberta legły w gruzach, nie żywią do siebie nienawiści. "Mój narzeczony, to znaczy były narzeczony, wrócił do swojego kraju. Rozstaliśmy się po przyjacielsku" - zdradziła "Faktowi" piosenkarka, która zamierza teraz wyjechać na długi urlop, żeby odreagować miłosny zawód. "W kwietniu planuję samotne wakacje w Indiach lub Indonezji. Chcę się wyciszyć" - tłumaczy wokalistka.

Kasia poznała Roberta ponad cztery lata temu przez internet. Mieszkał wtedy na stałe w Holandii, więc normalne randki w ich przypadku były niemożliwe. By temu zaradzić, Robert przyjechał do Kasi po pół roku komputerowej znajomości. Obydwoje natychmiast oszaleli na swoim punkcie. Nie było im jednak łatwo, wszak związek na odległość to tylko namiastka prawdziwej miłości - czytamy w "Fakcie".

Kasia zdobywała wtedy coraz większą popularność i nie chciała zaprzepaścić swojej szansy na sukces. Robert również miał bardzo dobrą pozycję w swoim miejscu pracy. Ale z czasem zrozumieli, że życie z daleka od siebie nie ma sensu. Zakochani nie mogli się poznać w codziennych sytuacjach. Dlatego postanowili w końcu zamieszkać razem i sprawdzić się na co dzień.

Złośliwi byli pewni, że im się nie uda. W końcu nie od dziś wiadomo, że gdy para zaczyna mieszkać pod jednym dachem, to trochę tak, jakby poznawała się na nowo. Nagle wychodzi na jaw wiele rzeczy, których nie widać na samym początku. Niestety, tak było w przypadku Kasi i Roberta - pisze "Fakt".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj