Dariusz Michalczewski groźnym "Tygrysem" jest tylko na ringu. Na co dzień jest miły, łagodny i opiekuńczy. Zwłaszcza gdy w pobliżu są dzieci. Jego serce mięknie wtedy jak wosk - pisze "Fakt".

Byłego zawodowego mistrza świata w boksie spotkaliśmy w jednym z centrów handlowych w Warszawie. Wybrał się tam na zakupy ze swoją dziewczyną Basią oraz jej siostrą. Siostra Basi była ze swoją córeczką Wiktorią.

Gdy poszła do jednego ze sklepów, zostawiła dziecko pod opieką cioci i jej narzeczonego. Darek wiedział, jak się zachować. Kupił Wiktorii kolorowy balonik. Potem pomógł jej wsiąść do samochodu. Był bardzo delikatny.

"Bardzo lubię dzieci. Postaram się, by mieć jeszcze jedno. Moi synowie są w USA ze swoją mamą i rzadko ich widuję" - mówi nam Michalczewski.

Bawienie małej Wiktorii tak spodobało się "Tygrysowi", że zaczął poważnie myśleć o własnej córce. Do tego stopnia, że na obóz treningowy do Zakopanego zabrał ze sobą Basię.

"Będę tam trenował trzy tygodnie. Biegi, siłownia, basen... Potem pojadę do Niemiec, by ćwiczyć już w ringu" - opowiada Michalczewski. Jego walka ze Svenem Ottke zaplanowana jest na 24 maja w Hanowerze.

"Ale nie samymi treningami człowiek żyje. Basia pomoże mi się zrelaksować. Mając ją przy swoim boku, łatwiej zniosę trudy przygotowań do walki" - dodaje "Tygrys".