Premier Donald Tusk, jego żona Małgorzata, córka Kasia, syn Michał i jego narzeczona Ania od niedzieli spędzają ferie we włoskim miasteczku w dolinie Val Di Fassa. W czwartek przez cały dzień szusowali na nartach, potem wrócili do pensjonatu, by się przebrać, a wieczorem poszli na kolację. Wybrali pizzerię o typowym włoskim klimacie położoną z dala od głównej ulicy - pisze "Fakt".

Roześmiani, zrelaksowani usiedli przy stoliku w rogu sali, w mało widocznym miejscu. Zamówili pizzę, wytrawne czerwone wino, wodę i soki. Kelner podał też oliwę z oliwek i przyprawy. Zapalił świece - opisuje gazeta.

Nie trzeba być spostrzegawczym, by dostrzec, że rodzina Tusków dobrze się czuje w swoim towarzystwie. Przy stole dużo ze sobą rozmawiają, żartują, śmieją się. Michał nie może oderwać oczu od swojej przyszłej żony Ani, czule ją obejmuje. Tylko Kasia jest trochę zamyślona, chwilami jakby smutna - zauważył "Fakt". Po kolacji, około godz. 20.30, premierówna razem z rodzicami opuszcza pizzerię. Michał i jego narzeczona wolą jeszcze zostać. Wychodzą z restauracji godzinę później.

Walentynki były przedostatnim dniem krótkiego urlopu szefa rządu. W weekend Tuskowie mają wrócić do Polski. Przed premierem bowiem ważny moment - tzw. studniówka, czyli podsumowanie 100 dni pracy rządu - pisze "Fakt".