Singel może balować do woli. Następnego dnia nie musi jechać na rodzinne zakupy do supermarketu. W domu nie musi sprzątać pobojowiska po wczorajszej
imprezie. Nie musi wyganiać kolegów, którzy polegli na kanapie. Może wspólnie z nimi walczyć z kacem przed telewizorem. Nikt nie będzie przejmował się chamskimi dowcipami o blondynkach albo
pozostawianiem otwartych drzwi do WC.
Singel jest wolnym człowiekiem. Nie ma obowiązku zapewniać lepszego życia nikomu oprócz siebie. Nie musi szukać nowej posady z lepszą
pensją, jeśli podoba mu się stara. Nikt mu nie zrzędzi, że za mało zarabia. Nie porównuje go z sąsiadem, który zmienił samochód i wyremontował kuchnię.
To oczywiste. Nie musi trwonić kasy na prezenty dla rodziny. Małżonek, dziecko i teściowa kosztują. Tylko prezenty pod choinkę potrafią zrujnować
człowieka. A przecież są jeszcze urodziny, imieniny, walentynki, mikołajki, rocznice ślubu, dni dziecka itd.
. Dobry pracownik to samotny pracownik - mawiają. Bo co to za pracownik, który nie może zostać po godzinach, bo ma kolację u teściowej? Co to za pracownik, który
bierze urlopy na żądanie, gdy rodzinka ma katar? Co to za pracownik, co nie jeździ na imprezy integracyjne, tylko dlatego, że druga połowa jest zazdrosna? Takich pytań można stawiać tysiące.
I wszystkie sugerują, że szefowie nie lubią pracowników, którzy stawiają na pierwszym miejscu dom, a dopiero na drugim pracę. Singel może przynajmniej udawać, że praca jest dla niego
najważniejsza. Ponadto, dobrze jest od czasu do czasu wypić po godzinach butelkę z szefem.
Dwa rowery na balkonie zamiast jednego. Dwa telewizory, bo jak jedno ogląda "M jak miłość", to drugie chce patrzeć na ligę mistrzów. Kilka
dodatkowych półek z książkami, których nie przeczytasz. Płyty, których musisz słuchać, choć nie masz na to ochoty. W łazience rzędy nieprzydatnych kosmetyków, a w szafie odzież, której
nigdy nie założysz, bo nie jesteś transwestytą. Tak wygląda mieszkanie z partnerem. A będzie jeszcze gorzej, gdy pojawi się dziecko. Wtedy dom zamieni się plac zabaw, a ściany i meble będą
pomazane kredkami i dżemem.
Związek to udręka, bo trzeba udawać niewidomego. Facet obejrzy się na ulicy za zgrabną blondynką i już naraża się na awanturę. Nie daj Bóg, że odwiezie po pracy
sekretarkę, a ktoś "życzliwy" doniesie o tym jego partnerce. I odwrotnie. Jeśli kobieta zatańczy ze swoim kolegą z pracy, to czeka ją w domu horror.
Jeśli jesteś w związku partnerka lub partner wcześniej czy później zakradnie się do twojego komputera, by skontrolować skrzynkę
e-mail i archiwum komunikatora internetowego. Pokusa będzie silniejsza. Niestety, jeśli jesteś w związku, nie możesz liczyć na to, że partner uszanuje twoją prywatność. Najpierw będzie
dopytywał: "z kim ty tak ciągle czatujesz?". Później będzie szukał twojego profilu na stronach matrymonialnych. A na końcu wynajmie hakerów, by włamali się do twojej
skrzynki e-mail. A telefon to już w ogóle kaplica. Każdy SMS zostanie odczytany, a książka telefoniczna skopiowana
Związani faceci nie starają się już w łóżku, bo samcza natura podpowiada im, że nie muszą. W końcu zdobyli już swoją samicę. Tymczasem u samotnych mężczyzn
budzi się natura zdobywcy. Nie mając własnego haremu, samiec wciąż musi udowadniać samicom, że nie zawiodą się na jego potencji. Wolny strzelec potrafi więc zaspokajać kobietę dłużej i
intensywniej. To dlatego kobiety wolą samotnych zdobywców od zgredów, którzy spoczęli na laurach.
To normalne, że osoby samotne bardziej dbają o sylwetkę i cerę. Szukają przecież potencjalnych partnerów (niekoniecznie na długo). Mężczyźni chodzą na
siłownię, a kobiety na aerobik. Single odżywiają się, a nie zapychają w pośpiechu, tak jak muszą to robić zaganiani rodzice. Ponadto, single mają czas na relaks i hobby, co również
wpływa na wygląd. Bo lepsze samopoczucie to głowa uniesiona wysoko i uśmiech na twarzy.