A szef SLD wyruszył tylko z synem na podbój Zakopanego. Wspólnie kibicowali Adamowi Małyszowi, jeździli na nartach.

"Od wielu lat, gdy tylko zimą znajdę dzień wolnego, to jadę w góry. Tym razem był to męski wyjazd z synem. Na stoku całkiem nieźle sobie radzi. Za to do polityki mu się nie śpieszy" - żartował Wojciech Olejniczak.