Tomasz Kot najwyraźniej stwierdził, że mroźna zima już nam w tym roku nie grozi, bo pozbył się swojej bujnej czupryny. Długą grzywkę zastąpiła fryzura na zapałkę - zauważył "Fakt".
W tak krótkich włosach aktora jeszcze nie widzieliśmy. Mają teraz ledwie kilka milimetrów. Wygląda na to, że Kot w głębokim poważaniu ma najmodniejsze trendy we fryzjerskiej modzie i nie zamierza nabijać kieszeni mistrzom tej sztuki - twierdzi "Fakt".
Na jego głowie nie ma żadnych fantazyjnych cieniowanych pazurków i kilograma żelu. Być może Tomasz dostał pod choinkę maszynkę do golenia i właśnie zdecydował się ją wypróbować? - zastanawia się "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|