Wygląda na to, że aktor postanowił szukać motywacji do dalszej pracy w oparach dymu i gwarnej atmosferze modnego stołecznego baru. Godziny mijały, w popielniczce przybywało niedopałków, a Borys ciągle bił się z myślami. Co tak zmartwiło popularnego aktora, że postanowił topić smutki w alkoholu? - zastanawia się bulwarówka.

Jest przecież u szczytu popularności, na brak propozycji zawodowych od dawna nie narzeka. Może więc są to początki kryzysu wieku męskiego? W nowym roku Borys przecież kończy trzydziestkę, więc już najwyższy czas, by porzucić wizerunek wiecznego wesołka - uważa "Fakt".