Papieros za papierosem zapijany sporą ilością czerwonego wina. Najwidoczniej aktora Borysa Szyca tuż przed końcem minionego roku dopadła melancholia. Dlatego postanowił wybrać się do jednego z barów w Warszawie. Jednak czy kilkugodzinne rozmyślanie nad kieliszkiem nawet najlepszego trunku to aby na pewno dobry sposób na rozliczenie się ze starym rokiem? - pyta "Fakt".
Wygląda na to, że aktor postanowił szukać motywacji do dalszej pracy w oparach dymu i gwarnej atmosferze modnego stołecznego baru. Godziny mijały, w popielniczce przybywało niedopałków, a Borys ciągle bił się z myślami. Co tak zmartwiło popularnego aktora, że postanowił topić smutki w alkoholu? - zastanawia się bulwarówka.
Jest przecież u szczytu popularności, na brak propozycji zawodowych od dawna nie narzeka. Może więc są to początki kryzysu wieku męskiego? W nowym roku Borys przecież kończy trzydziestkę, więc już najwyższy czas, by porzucić wizerunek wiecznego wesołka - uważa "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|