Kiedy w 2003 roku pojawiła się w serialu "Na Wspólnej", wszystko wskazywało na to, że zagra małą, epizodyczną rólkę dziewczyny, która dość przypadkowo pojawiła się w życiu jednego z bohaterów. Wcześniej też grywała epizody.

Ale Ania jest ambitna i uparta - zupełnie jak grywane przez nią dziewczyny. Chciała czegoś więcej, piąć się w górę i robić karierę w stolicy. Godziny spędzała w pociągach, by z Bielska-Białej dotrzeć na czas na zdjęcia w stolicy. Rólki na początku były małe, więc i pieniądze z tego były niewielkie. Musiała zarabiać gdzie się da - czytamy w "Fakcie".

W weekendy, kiedy Ania nie pracowała na planie filmowym, dorabiała w supermarkecie w Warszawie, promując alkohole. Wiele godzin stała między regałami i z uśmiechem na twarzy rozdawała klientom ulotki. Na takich akcjach hostessy zarabiają ponad 10 złotych za godzinę - więcej niż jej koleżanki promujące na przykład artykuły spożywcze.

Aktorka sama często przyznaje, że ciężko jej było zaistnieć na ekranie. Zajęło jej to dziesięć lat ciężkiej pracy. Jednak przez ten czas nie traciła wiary, że wreszcie się wybije. I wreszcie jej się udało.