To był wspaniały ślub we francuskim wydaniu. Po ceremonii świeżo upieczeni małżonkowie z rodzinami i przyjaciółmi udali się na przyjęcie. W restauracji weselnicy wypili toast, krzycząc: "Dwieście lat młodej parze!". Dlaczego aż tyle? Bo panna młoda miała lat 88, a jej małżonek - 96.
Yves Leycuras przeżył już dwie wojny światowe, niemiecką okupację, trzy francuskie republiki i wprowadzenie waluty euro. Ale dopiero teraz czeka go prawdziwe wyzwanie - właśnie wziął ślub.
Po 96 latach stanu kawalerskiego, pan Leycuras podjął nagle decyzję: żenię się. Na kogo padł wybór? Panną młodą została 88-letnia Marguerite Janin, z którą Leycuras przez pięć lat był w związku partnerskim. W świątyni w miejscowości Clermont-Ferrand dziarsko wykrzyknął: "Tak!".
"Robię to dla niej - mam nadzieję, że sprawi jej to przyjemność" - powiedział Leycuras dziennikarzom. On był dawniej szefem kuchni w marynarce handlowej, ona pracowała w cukierni i jest wdową z 64-letnim synem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|