Amerykańscy inspektorzy nie mieli litości dla nowojorskiej kawiarni sprzedającej najdroższy deser świata. Zamknęli lokal, bo znaleźli tam myszy i karaluchy. Teraz firma liczy wielkie straty, bo jeden deser kosztuje tam 25 tys. dolarów.
Można mieszać najdroższe kakao, luksusowe trufle i cieniutkie płatki jadalnego złota, ale jak się nie umie zapewnić w kuchni czystości, to trzeba się liczyć z tym, że na drzwi lokalu trafi kłódka. Amerykańscy inspektorzy byli przerażeni tym, co zastali w kuchni. "Były tam nie tylko gryzonie i muchy, ale także pełno kałuż z wodą w piwnicy" - powiedział amerykańskiej telewizji Fox News rzecznik agencji.
I tak skończyła najdroższa kawiarnia świata. Oczywiście firma, gdy wyczyści lokal, będzie mogła wznowić działalność, ale skończą się pewnie kolejki po desery - przerażeni klienci raczej nie wrócą do lokalu, w którym niektóre dania, kosztujące po tysiąc dolarów, trzeba było zamawiać 48 godzin wcześniej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|