Wczesne popołudnie. Przed Dworzec Centralny w Warszawie podjeżdża ogromny fiat z ciemnymi szybami. Nie staje na miejscu parkingowym. Zatrzymuje się w niedozwolonym miejscu i po chwili drzwi się otwierają. Najpierw wysiada zgrabna noga... a potem pozostała część prezydentowej Jolanty Kwaśniewskiej - donosi bulwarówka.

Reklama

Tymczasem rosły ochroniarz byłej pierwszej damy już uwija się wokół wozu i wyjmuje bagaże. Pomiędzy zawieszaniem na ramieniu torby i zdejmowaniem z wieszaka płaszcza swojej szefowej czujnym okiem rozgląda się dookoła. Sprawdza, czy prezydentowej nic nie zagraża. Po chwili razem ruszają w stronę peronów - relacjonuje "Fakt".

Smród, chłód i szum, panujące na stacji, nie są w stanie zmącić spokoju prezydentowej. Dostojnym krokiem sunie z właściwym sobie majestatem w kierunku pociągu, który za chwilę odjedzie do królewskiego Krakowa - szydzi bulwarówka.

Podróżni rozstępują się na widok Kwaśniewskiej. W płaszczu za ok. 8 tys. zł i z torebką za ok. 1 tys. Jolanta Kwaśniewska wygląda zjawiskowo. Ochroniarz szybkim truchtem podąża tuż za nią, targając torbę podróżną i wieszak z kostiumem. Wsiada z prezydentową do pociągu, pakuje bagaże i wysiada na peron.

Okazuje się, że Jolanta Kwaśniewska do Krakowa pojedzie sama. Gdy ochroniarz spokojnie wróci do domu, ona w Krakowie będzie musiała wsiąść do zwykłej taksówki. A ta zawiezie ją do ekskluzywnego hotelu Sheraton, w którym doba kosztuje ok. 700 zł - pisze "Fakt".