Beata Sadowska ma pecha. Albo wpadła w ręce wyjątkowo nieudolnej projektantki mody, albo w sprawach stroju doradza jej jakaś fałszywa przyjaciółka - zastanawia się "Fakt".
Inaczej nie da się wytłumaczyć tego, co się zdarzyło w środowy wieczór. Prezenterka TVP pojawiła się na imprezie promującej nowy, planowany przez TVP2 show pt. "Gwiazdy tańczą na lodzie" w sukience, która wyglądała tak, jakby tuż przed wyjściem prezenterka wyrwała ją z psiej szczęki - zauważa "Fakt".
Na przezroczystej siatce dyndały niedbale poprzyszywane kawałki materiału, które przesunąwszy się, odsłoniły nikły biuścik przyszłej tancerki na lodzie. Jedno jest pewne. Sama Beata,
znana z niebywałej dbałości o strój, bez czyjejś "pomocy" nigdy by na to nie wpadła, by tak się ubrać - stwierdza "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl