Doda to kobieta - wulkan. Udowodniła to podczas prowadzenia sobotniego koncertu w Sopocie. Zresztą nie tylko to. Okazało się, że jest prawdziwą mistrzynią w szybkości zmieniania garderoby. Przebieranek było co niemiara, ale i efekty zwalały z nóg - uważa "Fakt".
Doda, współprowadząca sobotni koncert, po raz kolejny pokazała, że scena jest jej prawdziwym żywiołem. "Dali mi tu jakieś kartki, ale po co mi one" - powiedziała, odrzucając za siebie notatki na temat wykonawców, których miała zapowiadać.
Organizatorzy na moment struchleli. Niepotrzebnie. Doda poradziła sobie świetnie. A że do każdej zapowiedzi wychodziła ubrana w inną kreację (i w innej peruce), to ona dała prawdziwy show - twierdzi "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|