Od razu pomyślałem, że będą problemy. Z tego serialu wynika, że dla AK, zaraz po zwalczaniu Niemców, najważniejsze było usuwanie Niemców. Tak do odebrałem - mówi w rozmowie z Deutsche Welle niemiecki historyk Pascal Trees.

Reklama

Mowa jest o serialu "Nasze matki, nasi ojcowie" przeciwko emisji którego protestowali m.in. publicyści i polski ambasador w Berlinie. Przeciwny był także ambasador w Waszyngtonie - zaapelował o niepokazywanie serialu amerykańskim widzom.

Może niektórzy słyszeli, że było polskie podziemie. Skończyły się wprawdzie czasy, kiedy prezydenci RFN mylili powstanie w getcie z powstaniem warszawskim (tak pomylił się Roman Herzog w 2004 - red.), ale przeciętny widz nie zna szczegółów - przekonuje niemiecki historyk.

Jego zdaniem film był dość odważny, bo prezentował żołnierzy AK, nie tłumacząc tak naprawdę, kim oni są. Choć przyznaje, że wiele wynikało z kontekstu - niemiecka okupacja prowokowała opór - ale wprowadzając ten wątek, nie można było zakładać z góry, że niemiecki widz go zrozumie.

Historyk wielokrotnie podkreśla przy tym, że jeśli chodzi o masową publiczność, to nie wie ona czym była Armia Krajowa.

ZDF w odpowiedzi zapowiedziała dodatkową produkcję - o polskim podziemiu.